10 kwietnia 2014

Gliną w twarz...;)

Dzisiejszy post chciałabym poświęcić glinką, a dokładnie maseczką do twarzy na bazie glinek:) W swoim zbiorze kosmetycznym mam ich trzy - wszystkie bardzo lubię i uważam, że zasługują na uwagę:)

1. CATTIER, Glinka zielona w paście


Glinka ta pochodzi ze skał krzemionkowo - aluminiowych. Zawiera ponad 20 różnych minerałów i pierwiastków, które są bardzo istotne dla naszego organizmu. Glinka zielona ma wspaniałe właściwości dezynfekujące, absorpcyjne oraz gojące. Głównie przeznaczona jest dla cer problematycznych, z trądzikiem młodzieńczym i różnego pochodzenia wypryskami.

Producent zaleca stosować ją 1-3 razy w tygodniu. Pozostawić na twarzy 10-20 minut, następnie zmyć ciepłą wodą. Co najważniejsze nie należy dopuszczać do wyschnięcia.

To co polubiłam w tej masce to przede wszystkim wygoda w użyciu. Kosmetyk jest konsystencji gęstej pasty i bardzo dobrze rozprowadza się na skórze. Polecam nakładać ją grubą warstwą i faktycznie nie lekceważyć zaleceń producenta w przypadku wysychania. Co kilka minut zwilżać ją wodą termalną lub hydrolatem, bo możemy nabawić się podrażnienia skóry. Z działania maseczki również jestem zadowolona. Spełnia swoje zadanie. Bardzo dobrze oczyszcza, łagodzi wszelkie zmiany, które już mamy na naszej twarzy. Muszę jednak zaznaczyć, iż nie mam dużych problemów skórnych, więc nie wiem jak sprawdziłaby się przy cerze bardzo problematycznej. Jednak nie zmienia to faktu, iż jest świetnym kosmetykiem i mogę Wam ją szczerze polecić.

Swoją kupiłam na stronie doz.pl - za 100 g zapłaciłam 19.29 zł.


2. CATTIER, Glinka żółta - maseczka z oczarem wirginijskim


Maseczka ta polecana jest do cery normalnej, suchej, wrażliwej oraz z popękanymi naczynkami. Ekstrakt z oczaru działa przeciwzapalnie, odświeżająco, bakteriobójczo oraz przeciwkrwotocznie. Cechą charakterystyczną glinki żółtej jest wyższa zawartość żelaza.

Głównym zadaniem maseczki jest łagodne oczyszczenie twarzy, obkurczenie i uszczelnienie naczyń krwionośnych. Dodatkowo ma lekko napinać naszą skórę.

Glinkę nakładam podobnie jak tą zieloną i również - tak jak zaleca producent - nie dopuszczam do wyschnięcia na twarzy. Produkt faktycznie oczyszcza skórę. Zaskórniki na nosie stają się mniej widoczne. Jeżeli chodzi o uszczelnianie naczyń krwionośnych to elementem zauważalnym natychmiast po zmyciu maski, jest złagodzony rumień na policzkach oraz wszelkie pozostałe zaczerwienienia. Skóra jest bardzo miękka i miła w dotyku oraz zdecydowanie bardziej sprężysta.

Po kosmetyk ten sięgam głównie wtedy, gdy widzę że moja twarz jest zmęczona, lekko szarawa i podrażniona. Maseczka z glinki żółtej przynosi jej natychmiastowe ukojenie i dodaje energii.

Podobnie jak w przypadku glinki zielonej tą również kupiłam na doz.pl - 100 ml w cenie 28.19 zł


3. GLINKA GHASSOUL


Tę glinkę mam najdłużej w swoich zbiorach i to od niej zaczęła się ta cała mania maseczek z glinkami:)

Glinka GHASSOUL oczyszcza skórę, redukuje suchość, poprawia wygląd i zwiększa elastyczność skóry. Przeznaczona jest dla cery zmęczonej, pozbawionej jędrności, zanieczyszczonej, trądzikowej. Glinka doskonale oczyszcza pory i złuszcza obumarły naskórek. Nie wydaje mi się, aby działała tak pobudzająco na moją skórę jak glinka żółta. Po GHASSOUL sięgam wtedy kiedy moja skóra zaczyna wariować. Gdy jakiś kosmetyk ją zapchał lub uczulił. W tym przypadku sprawdza się wzorowo i praktycznie natychmiast poprawia wygląd cery.

Jedyną znaczącą różnicą pomiędzy nią a dwoma wspomnianymi wcześniej jest to, iż tę trzeba rozrobić z przegotowaną wodą/hydrolatem ponieważ jest ona w proszku. Konsystencja jaką musimy otrzymać to oczywiście gęsta pasta. Ja swoją maseczkę z glinki GHASSOUL wzbogacam kilkoma kroplami olejku arganowego, lub w sytuacji podbramkowej - olejkiem tamanu.

Glinkę tę możecie dostać na stronie ecospa.pl lub w każdej drogerii internetowej, która w swoim asortymencie ma naturalne kosmetyki.

 ___________________________________________________________________________________

To o czym należy pamiętać, to to iż żadna z tych masek nie zdziała cudów po pierwszym użyciu. Efekty oczywiście są widoczne, ale najważniejsza jest systematyczność. Maseczki z glinek używam dwa razy w tygodniu. Glinkę zieloną na przemian z GHASSOUL, natomiast żółta to mój stały punkt.

Jeżeli jesteście zainteresowane jakich innych masek używam dajcie znać w komentarzach a taki post się pojawi.

Pozdrawiam Was serdecznie:)

Dorota

9 komentarzy:

  1. uwielbiam glinki, najbardziej lubię marokańską :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też bez nich nie wyobrażam sobie pielęgnacji twarzy:)

      Usuń
  2. o glince żółtej słysze po raz pierwszy :))
    u mnie już ostatnie dni urodzinowego Konkursu, byłoby mi miło gdybyś zajrzała :)) mybeautyjoy.blogspot.co.uk/2014/05/urodzinki-konkurs-rozdanie.html Serdecznie zapraszam :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny blog, zostaję jego stałą czytelniczką!

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedy znów tu coś napiszesz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już niedługo wrócę do blogowania:) a tymczasem zapraszam na mój kanał na YT:)

      Usuń