30 lipca 2013

:)

Ale się rozkręciłam z nagrywaniem:)

Zapraszam Was na kolejny filmik. Tym razem będzie o pielęgnacji włosów:)



Pozdrawiam:)

D.

Mała paczka....WIELKA przyjemność:)

Post typu "będę się chwalić":)

Wczoraj dostałam małą przesyłkę od Pauliny (xbebe18). Poprosiłam kiedyś Paule o kilka próbek podkładów niedostępnych u nas w PL. W paczce znalazłam nie tylko próbki o które prosiłam ale o wiele wiele wiele więcej. Dziękuję Ci Paulinko bardzo :*:*



A co było w przesyłce:

1. Laura Mercier, Silk Cream Foundation
2. Tarte, Amazonian Clay Foundation
3. Josie Maran, Light Foundation
4. Armani, Sheer Fluid
 5. Jemma Kidd, Light As Air Foundation
6. Boscia, BB Cream SPF27 PA ++
7. Bonne Bell, Liplites - który pachnie jak truskawki:)
oraz próbkę kremu z Korres i H2O+

Paulinka dziękuję Ci jeszcze raz bardzo. Paczuszka sprawiła mi ogromną przyjemność:):)

_____________________________________________________________________________

Tak na marginesie to w sklepie internetowym Cocolita dostępne są kosmetyki MUA. Ja już poczyniłam małe zakupy i napiszę o nich jak tylko przesyłka do mnie dotrze:):)


Pozdrawiam, D


25 lipca 2013

Ulubieńcy lipca

Zapraszam na ulubieńców lipca w nieco innej odsłonie. Pomyślałam, że może być to dobrą odskocznią od słowa pisanego:) Być może od czasu do czasu będę wrzucać filmiki na YouTube. Zobaczymy jak to wyjdzie:)

Tymczasem ulubieńcy:





Buziaki:*

6 lipca 2013

Pielęgnacja twarzy - UPDATE

Nieco zmieniło się w mojej pielęgnacji twarzy. Pomyślałam, że krótko opiszę Wam co i jak, ponieważ na chwilę obecną jestem z niej szalenie zadowolona.

Moje podejście do pielęgnacji twarzy zmieniło się po obejrzeniu filmiku na YouTube klik . Wielbione przeze mnie siostry Pixiwoo rozmawiają z guru w dziedzinie pielęgnacji skóry Caroline Hirons. Polecam Wam zarówno ten film jak i bloga Caroline Hirons klik. Bardzo dużo zmieniłam - i nie mówię tutaj tylko o kosmetykach, ale również o kolejności ich nakładania.

Przejdźmy do sedna:)


1. Oczyszczanie


Poranek:


Elizabeth Arden, Visible Difference Gentle Hydrating Cleanser for dry skin



To już moje drugie opakowanie. Bardzo polubiłam ten krem do mycia twarzy. Tak krem, ponieważ jak widzicie na zdjęciu jest on kremowej konsystencji. Bardzo delikatny, dobrze radzi sobie z porannym oczyszczaniem twarzy. Nie powoduje ściągnięcia skóry, zaczerwienienia. Twarz po jego użyciu jest gładka i bardzo miła w dotyku, a naczynka wyciszone. Produkt wg mnie nie pachnie, jest bardzo wydajny - wystarczy niewielka ilość aby umyć nim twarz. Jego cena waha się od 60 do 70 zł.


 









Wieczór:


Na samym początku wykonuję demakijaż. Zarówno oczy jak i twarz oczyszczam moim ostatnim odkryciem, czyli L'oreal, IDEAL SOFT, Oczyszczający płyn micelarny.


Jest rewelacyjny. Najlepszy ze wszystkich jakie dotąd miałam. Czytałam, że jest dupem Biodermy. Osobiście uważam, że biję biodermę na cycki. Nie szczypie w oczy, nie podrażnia, nie pozostawia tłustej warstwy. Jest delikatny a przy tym bardzo skuteczny. Usuwa cały mój makijaż. 

Po wstępnym demakijażu twarzy przechodzę do  jej konkretnego oczyszczenie. Tutaj pozostaje wierna mojemu The Green Balm od Moa. Możecie poczytać o nim tu. Razem ze szmatką muślionową tworzą duet idealny. Green Balm jest szalenie wydajny, ponieważ wystarczy ociupina aby rozsmarować go na naszej twarzy. 





 

2. Tonizowanie


W tej dziedzinie nigdy nie byłam ekspertem. Prawdę mówiąc to nigdy toników nie używałam, uważając je za zbędne. Jednak wyżej wspomniana Caroline Hirons totalnie mnie przekonała do tego etapu pielęgnacji. Caroline Hirons jest zwolenniczką toników złuszczających - podczas rozmowy z siostrami Pixiwoo porównała używania takiego toniku do nakładania cieni na blat stołu, czyli bez toniku mamy zero przyczepności kolejnych kosmetyków - zarówno kremu jak i podkładu itp. Kupiła mnie tym:) Nie chciałam inwestować w silny tonik złuszczający, nie wiedziałam jak zareaguje moja skóra, jak będą znosiły to naczynka. Wybrałam coś delikatnego, ale po ok. miesiącu używania widzę ogromną różnicę w wyglądzie mojej skóry - zarówno przed jak i po wykonaniu makijażu. Mój wybór padł na: 

PAYOT, Radiance -boosting exfolianting lotion with superfruit extract 



Jest to naprawdę świetny tonik. Delikatnie złuszcza naskórek, pozostawiając skórę rozświetloną i miękką. Używam go dwa razy dziennie, nie podrażnia, nie wysusza, pięknie pachnie. Nie wyobrażam sobie nie użyć go.  Nie planuję poszukiwań innych toników złuszczających ten w zupełności mi wystarcza. Moja skóra jest delikatna, naczniowa, bardzo szybka ulega podrażnieniu dlatego nie chcę katować jej i eksperymentować ze zbyt silnymi płynami.
Ostatnim etapem po toniku a przed nawilżaniem jest zwilżenie twarzy wodą winogronową od Caudalie. Działa ona nawilżająco oraz łagodząco. Nie należy osuszać jej ręcznikiem. Bardzo się polubiłyśmy i pozostanę jej wierna na długo. 




3. Nawilżanie


Tutaj Was zaskoczę. Nigdy nie byłam fanką kremów pod oczy ponieważ uważałam, że nie robią nic. Miałam kilka w swojej toaletce ale albo oddałam siostrze albo mamie albo poszły do kosza bo się przeterminowały ;) Po przeczytaniu osławionego już przeze mnie bloga:) dowiedziałam się, że ważna jest kolejność nakładanych kosmetyków. I to właśnie krem pod oczy powinien być nałożony w pierwszej kolejności. Jeżeli zrobimy to na samym końcu nie zadziała prawidłowo, ponieważ jego składniki mogą nie dotrzeć do naszej skóry pod oczami. To fakt choćbyśmy się bardzo starały omijać okolice oczu to jednak istnieje ryzyko, że serum czy krem jednak się pod nie dostaną. Przynajmniej mi ta teoria bardzo się spodobała i o dziwo wg mnie działa.

Krem pod oczy kupiłam dość tani, chciałam zobaczyć czy to wszystko ma jakiś sens i w razie porażki nie zbiednieć. Wybór padł na L'oreal Tripple Activ.

 Typowy krem, którego zadaniem jest nawilżenie. Nie spodziewajmy się spłycenia zmarszczek, zmniejszenia cieni pod oczami. Krem naprawdę świetnie nawilża, nie podrażnia, daje takie uczucie ulgi zaraz po nałożeniu. Dzięki niemu korektor nie zbiera mi się w załamaniach skóry, a moje oczy po demakijażu nie są podrażnione i przesuszone. Myślę, że to właśnie ta kolejność aplikacji przekonała mnie, że kremy pod oczy działają. 

Po kremie pod oczy aplikuję w zależności od pory, albo serum albo olej. 

Rano - serum z Bioliq, o kórym pisałam tutaj
Wieczorem - dwie krople olejku arganowego. Olejek uwielbiam, moja skóra pokochała go miłością ogromną. Nawilża, ujędrnia, uspokaja. Podobno ma działanie przeciwzmarszczkowe - i chyba faktycznie coś jest na rzeczy ponieważ moja skóra rano jest promienna i o wiele bardziej napięta ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Nie mam tutaj na myśli żadnego nieprzyjemnego uczucia. 

Później na mojej twarzy ląduje krem z Organix Cosmetix, którego recenzję możecie przeczytać tu. Krem nakładam czasem również wieczorem, kiedy czuję, że olej to za mało. Zazwyczaj robię tak, gdy moja twarz przebywała cały dzień na dworze i promienie słoneczne dały jej w kość. 


Co do filtrów przeciwsłonecznych. Mam jeden, ale nie polubiłam się z nim i szukam dalej.

Może wydawać się Wam, że jest tego strasznie dużo, ale wykonanie poszczególnych etapów zajmuje kilka minut. Przecież twarz mamy jedną, więc należy o nią dbać. Takie jest moje motto. 

5 lipca 2013

Ulubieńcy czerwca

Miesiące lecą jak szalone. Nawet nie wiem jak to się dzieje, a dzisiaj mamy już 5 lipca...

Ale do ulubieńców. Nie ma zbyt wielu. To co lubiłam w zeszłym miesiącu nadal pozostaje w tym gronie, jednak pojawiły się małe nowości, wygrzebane z toaletki o których nigdy nie wspominałam,a które w czerwcu były moimi produktami MUST HAVE :)


1. Chanel, Vitalumiere Aqua - niezmiennie od dwóch miesięcy, ulubiony podkład. Chciaż czasem nakładm inne mazidła, które mam w swojej kosmetyczce to jednak po niego sięgam naczęściej i na chwilę obecną najchętniej.

2. Sephora, Eyeshadow #3 Peach Beige - mam go już X czasu i chociaż połamany (wpadł w małe rączki moje synka:)) to polubiłam go na nowo w tym miesiącu. Daje bardzo ładny efekt na oku, lekki beżowo - brzoskwiniowy "połysk". Spojrzenie z tym cieniem wygląda na wypoczęte i najważniejsze nie jest tak nachalny i perłowy jak niektóre cienie z INGLOTA ( chociaż Inglota uwielbiam:)).

3. KOBO, Eyeshadow #116 - kupiony dosyć dawno i zapomniany. W czerwcu odkryty na nowo i uwielbiany. Idealny odcień cimnej czekolady bez żadnych ciepłych czy zimnych tonów - zdecydowanie neutralny i matowy. Nakładm go przy linii rzęs i delikatnie rozcieram aby uzyskać lekko przydymiony efekt. Z cieniem z Sephory tworzy duet idealny.   

4. Caudalie, Divine Oil - ja używam do włosów. Uwielbiam za zapach,wygładzenie i nawilżenia końcówek. Jeszcze jeden ogrony plus za wydajność. 

5. Garnier, Ultra Doux, Olejek z Avocado i Masło Karite - zarówno szampon jak i odżywka świetnie się spisują. Wygładzają włosy, odpowiednio nawilżają, nie plączą, świetnie pachną. Myślę, że ten duet będzie w mojej łazience obowiązkowy.

6. Roberto Cavalli, Just HER - wykończyłam całą buteleczkę i planuję zamówić kolejną. Uwielbiam ten zapach. Kojarzy mi się z latem z miłością z przyjaźnią. Same miłe wspomnienia:)  

I to już wszyscy moi ulubieńcy.