22 kwietnia 2013

Włoskie smakołyki

Na początku kwietnia przyszła do mnie mała paczuszka od mojej przyjaciółki mieszkającej w pięknej słonecznej Italii.

Zawartość ilościowo nie powala - bo o niewiele prosiłam - ale jakościowo...WOW!!!

A mowa o....



Testuję już prawie miesiąc i jestem baaaaardzo zadowolona, ale o tych smakołykach napiszę Wam w zbiorowym poście o KIKO. W swoich zbiorach mam jeszcze bronzer tejże firmy - nie jest tego zbyt wiele - ale w sam raz na post:)


21 kwietnia 2013

Diabeł tkwi w szczegółach....

A dokładnie w jednym - w cenie....:(

Niezmiernie zasmuca mnie fakt, iż serum powoli się kończy. Patrząc na jego cenę, raczej nieprędko je odkupie...ale nie ma co biadolić może jeszcze gdzieś kiedyś...może jeszcze do mnie wróci :)


A teraz do sedna...

Estee Lauder, Advanced Night Repair Synchronized Recovery Complex



Opis producenta: 


Z wrodzonego lenistwa odsyłam Was na stronę producenta gdzie możecie poczytać na jego temat więcej :) KLIK

Opakowanie: 


To jedyny element jaki niezmiernie drażni mnie w tym serum. Nieszczęsne opakowanie. Buteleczka wykonana jest z dość grubego, brązowego tworzywa - mniemam PLASTIKU - z pipetą, która pomimo wyskakiwania z nakrętki dozuje odpowiednią ilość kosmetyku. Dlaczego opakowanie mnie tak irytuje - a no właśnie dlatego, że pipeta wyskakuje i że nie jest to szklana buteleczka. Ja wiem, że może lepiej, że się nie potłucze itp. Ale...no właśnie ale...jeżeli za serum z Bioliq które pokazywałam TU płacę 20 zł i otrzymuje je w solidnej szklanej buteleczce z porządnie wykonaną pipetą to od serum za prawie 300 zł oczekuje tego samego. Wiem, że się czepiam, ale to strasznie denerwujący fakt....no mnie denerwuje.

Pojemność: 


30 ml/289 zł, 50ml/399 zł, 75ml/419 zł
(źródło: klik )

Widzicie te ceny - są z kosmosu nawet za tak rewelacyjny produkt. No i to opakowanie...aaa szkoda gadać...

Konsystencja:


Lejąca, trzeba uważać jak aplikujemy serum z pipety na palce bo może nam "uciec ":). Kolor lekko żółtawy co widać na załączonym zdjęciu.

Moja opinia:


Nie jest tajemnicą, że jest to moje KWC wśród serum do twarzy. Cenię je za to jak działa na moją skórę. Bardzo dobrze nawilża, wyrównuje koloryt. Podczas stosowania serum zauważyłam, że moja skóra nie reaguje już tak intensywnie na zmiany temperatur. Zaostrzony rumieniec pojawia się zdecydowanie później i pomimo wszystko nie jest już tak bardzo intensywny w swoim kolorze:) Serum wygładza powierzchnię skóry, napina ją i sprawia że jest miła w dotyku. Pomimo używania go już ok 3 miesięcy - myślę, że starczy mi jeszcze do połowy maja - nie zauważyłam zmniejszenia zmarszczek:) 

Prawda jest taka, że mogłabym tak piać z zachwytu jeszcze długo. Na chwilę obecną jest to jedyny kosmetyk, który tak zbawiennie działa na moją bądź co bądź problematyczną skórę (suchość, naczynka, stały rumień). Nawet nie wiecie ile przysparza mi ona problemów...no OK pewnie wiecie:)


Tak jak pisałam na samym początku, nieco zasmuca mnie fakt, iż serum nieprędko pojawi się ponownie w mojej kosmetyczce. Cena 289 zł jest zaporowa. Ja swoje kupiłam na blogowej wyprzedaży u Agaty za 185 zł - cena bardzo korzystna. Jeżeli w przyszłości trafię podobnie na taką WYPRZEDAŻ to kupię na 100%.

Na chwilę obecną w moich zbiorach pozostaje serum hialuronowe z BioDermic (które również bardzo mi odpowiada), a zaraz po wykończeniu EL w ruch idzie Bioliq.

Używacie serum w swojej pielęgnacji? Jakie mogłybyście polecić? A może są takie których należy unikać jak ognia?? Podzielcie się swoimi opiniami w komentarzach:)

13 kwietnia 2013

MEEEEGA HAUL

Zakupy jakie poczyniłam na przełomie lutego/marca i początku kwietnia. Niektóre z nich znalazły się już w ulubieńcach o innych opowiem Wam już niedługo. Kolejność kompletnie przypadkowa. Ponieważ zdjęć nie robiłam zaraz po przyjściu ze sklepu postarałam się teraz zebrać je w "kupę" i obfotografować :)



1. BioDermic, Krem Przeciwzmarszczkowy z ekstraktem z kawioru - kupiłam zarówno na dzień jak i na noc. Skorzystałam z promocji jaka chyba nadal trwa na stronie BioDermic -40%. Jeszcze ich nie używałam, czekają w kolejce :)

2. Elizabeth Arden, Gentle Hydrating Cleanser - po wykończeniu zarówno pianki z Iwostin jak i kremu z No7 szukałam czegoś do demakijażu i oczyszczania twarzy w formie kremu. Na stronie perfumerii internetowej www.e-glamour.pl - którą mogę Wam polecić - trafiłam na linię Elizabeth Arden i kliknęłam ten czyścik :) Używam go już ok. miesiąca i nie wiem czemu nie umiećsciłam go w ulubieńcach, bo jest naparwdę świetny. Spodobał mi się na tyle, że podczas zakupów jakie robiła moja siostra na ich stronie zamówiłam kolejną tubkę :) Więcej na jego temat napiszę w osobnej recenzji.

3. Isana, Hand Creme Shea Butter&Kakao - bardzo ładnie pachnie, nie nawilża jakoś spektakularnie, ale zadowalająco.

4. Shauma, Odbudowa i pielęgnacja, Odżywka bez spłukiwania - pachnie obłędnie, po jej użyciu włosy są miękkie, łatwiej się rozczesują no i zapach utrzymuje się do kolejnego mycia:) Polecam.

5. Gliss Kur, Eliksir z olejkiem pielęgnacyjnym do codziennego stosowania - nie wiem jak się spisuje ponieważ czeka nieużywany dopóki nie skończę jedwabiu z Green Pharmacy :) Będę silna ;)




6. Organique, Maseczka algowa - na zdjęciu jest żurawinowa, wcześniej kupiłam borówkową. Obecnie moje ulubione maseczki do twarzy. Chciałabym wypróbować maski algowe z Bielendy - czy ktoś z Was ich używał? Możecie polecić inne maski algowe??

7. Chanel, Vitalumiere Aqua - najdroższy i najbardziej zachwycający zakup jaki poczyniłam z początkiem tego miesiąca. Miałam kilka próbek i przepadłam - myślałam...dumałam i kupiłam :) Nie żałuję ani jednej złotówki wydanej na niego. Podkłady to jeden z tych kosmetyków na które mogę wydać sporo pieniędzy :) Mój odcień to oczywiście B10.

Na zdjęciu widzicie jeszcze mały tester masła shea o zapachu trawy cytrynowej - kosztował 3 zł - bardzo fajne masełko, ale tyłka nie urywa :) i nie widzę sensu żeby przepłacać w Organique za pełnowymiarowe opakowanie:) Podczas zakupu podkładu w Douglasie poprosiłam o próbkę podkładu Armani Luminous Silk Foundation - staryczła mi na 4 użycia i ogólnie nie rozumiem zachwytu nad tym podkładem, ale być może nie pasuje on do mojego typu skóry. Jedyny, jak dla mnie ogromny plus, za dobór koloru który był idealny :)



Ostatnie dwa zakupy to kosmetyki które znalazły się w ulubieńcach marca. Nie mam innych zdjęć, więc odsyłam Was do poprzedniej notki TU. Zarówno mydełko jak i olejek arganowy kupiłam w miejscowym sklepie z naturalnymi kosmetykami:) O mydełku możecie poczytać tutaj a o olejku tu.


Podczas szperania po allegro:) skusiłam się na kilka kosmetyków kolorowych. Tusz MaxFactor 2000 Calorie - podkręcający, L'oreal Touche Magique oraz bazę pod makijaż Technic Illuminating Face Primer. Tak naprawdę to baza była sprawczynią zakupów:) reszta wpadła do koszyka przez przypadek i z czystej ciekawości;) Pierwsze testy już za mną i z bazy jestem niezmiernie zadowolona i polecam Wam ją serdecznie z pozostałych kosmetyków - zachwytu brak. Są poprawne i tyle :)





Na samym końcu zakup najnowszy, bo wczorajszy - BIOLIQ, Intensywne serum rewitalizyjące. Ponieważ serum z EL nieubłaganie dosięga dna ;( szukam innej alternatywy. Serum kosztowało 20,90 zł. Dlatego też je kupiłam - nie spodziewam się cudów, ale może miło mnie zaskoczy :)













To już wszystkie moje zakupy. Sporo tego...trochę poszalałam, ale nie żałuję :)

12 kwietnia 2013

Ulubieńcy MARCA

Zdecydowanie spóźnieni, ale są :)

Zacznijmy od pielęgnacji.



1. BioDermic, Serum z kwasem hialuronowym - bardzo polubiłam ta serum. Używam go na dzień pod krem. Świetnie nawilża i koi moją naczynkową skórę. Polecam :)

2. BioDermic, Krem Przeciwzmarszczkowy z ekstraktem z pereł - krem przeznaczony do używania zarówno na dzień jak i na noc. Używam go na dzień i spisuje się doskonale. Ma bardzo ładny zapach, dobrze sprawdza się pod makijażem. Dobrze nawilża, nie podrażnia. Ogólnie jestem na TAK dla kosmetyków BioDermic. Poczyniłam tam ostatnio kolejne zakupy, ale o tym w kolejnym poście :)

3. Estee Lauder, Advanced Night Repair - nie będę się powtarzać - dla mnie KWC tylko cena zabójcza i chyba narazie nie pozwolę sobie na kolejną buteleczkę.

4. Olejek arganowy - uwielbiam. Używam na noc po wcześniejszym nałożeniu serum z EL. Doskonale nawilża, uspokaja skórę. Rano wyglądamy na bardziej wypoczęte a twarz jest promienna i bardzo miękka w dotyku.

5. Mydło z olejkiem arganowym - używam raz/dwa razy w tygodniu do mycia twarzy i bardzo się z nim polubiłam. Doskonale zmywa resztki makijażu, nie wysusza, nie podrażnia. Zostawia delikatnie uczucie ściągnięcia ale po nałożeniu kremu lub przemyciu twarzy tonikiem/płynem micelarnym natychmiast znika.


Teraz przejdźmy do makijażu.



1. YSL, Touche Eclat - mój ulubiony podkład. Uwielbiam to co robi z moją twarzą. Obecnie zdradziłam go na rzecz innego, ale o tym w poście o zakupach :)

2. NYC, Smooth Skin Bronzing Face Powder - ulubiony bronzer do twarzy. Nie robi plam, ma śliczny kolor bez domieszki pomarańczu. Na mojej bladej twarzy daje idealny efekt skóry muśniętej słońcem. Wydaje mi się, że powinnam poświęcić mu osobny post.

3. e.l.f., Makeup Mist&Set - nie wyobrażam sobie zrobienia makijażu bez wykończenia wszystkie tym produktem. Ponieważ czasem mojej suchej skórze potrzeba nieco "glow" ta mgiełka załatwia sprawę. Idealnie utrwala makijaż pozostawiając twarz świerzą i rozpromienioną.

4. MUA, Undress Me Too - doskonała paleta cieni. Polubiłam ją bardziej niż Sleeka i mam ochotę na jeszcze. Kosztowała 4£ więc cena śmieszna a jakość bardzo dobra.

5. Dior, Diorskin Hydrating Concealer - mój ulubiony. Dobrze maskuje cienie pod oczami, nie wysusza. Jedyne czego mi w nim czasem brakuje to większego rozświetlenia, ale nie będę się czepiać :)

6. Lancome, Cils Booster - świetna baza pod tusz. Pielęgnuje rzęsy, sprawia że wyglądają na grubsze i dłuższe. Zdecydowanie warta swojej ceny.

7. MaxFactor, Clump Defay Mascara - ponieważ mój Benefit się skończył tą odziedziczyłam po mamie, której nie bardzo się podobało. Natomiast ja przepadłam. Nie mogę porównać jej do Benefit ale na chwilę obecną zaspokaja moje "tuszowe potrzeby". Wydłuża, podkręca i pogrubia rzęsy. Nie jest to efekt WOW jak w przypadku Benefit, ale i tak jestem pod ogromnym wrażeniem.

To by było na tyle. Oto moi ulubieńcy marca. W kolejnym poście MEGA HAUL:)

2 kwietnia 2013

Zdenkowani!!!

To pierwszy tego typu post na moim blogu jednak nie ostatni. Oto zdenkowani ostatnich kilku miesięcy.



1. Bourjois, Gently Eye Makeup Remover - bardzo delikatny, ale skuteczny. Nie podrażnia, nie wysusza okolicy pod oczami. Obecnie używam płynu micelarnego z PLANTE System ale gdy go skończę myślę, że do niego wrócę.

2. No7, Hot Cloth Cleanser - rewelacyjny kosmetyk do demakijażu twarzy i oczu. Gdyby tylko był dostępny w Polsce miałabym juz jego zapas.

3. Iwostin, Fizjologiczna pianka do mycia twarzy i demakijażu - d... nie urwała;) ot miła do porannego przemycia twarzy, jednak pod koniec zaczął drażnić mnie jej zapach :)

4. Iwostin, Bezpieczny krem kojący - bardzo dobry krem do suchej i wrażliwej skóry. Był wybawieniem podczas tej niekończącej się zimy. Obecnie używam innych kremów, ale wrócę do niego na 100%. Więcej na jego temat przeczytacie już niedługo :)

5. Nivea, Pomadka ochronna Olive&Lemon - miła, przyjemna, szału nie ma, ale lubię pomadki od Nivei. Obecnie używam nawilżającej. Zawsze mam jedną w torebce.

6. L'biotica, BioWax Szampon Keratyna+Jedwab - bardzo dobry szampon. Dobrze mył, nie plątał włosów. Dość dobrze nawilżał. W parze z maską z tej samej serii stanowi duet idealny.

7. John Frieda, Full Repair - to moje drugie opakowanie. Bardzo lubię ten szampon. Obecnie mam w wersji dla brunetek - zobaczymy jak się sprawdzi.

8. Aussie, 3 minute miracle - rewelacyjna odżywka do włosów. Pięknie pachnie - dla mńiej cud miód i orzeszki. Przed chwilą zamówiłam kolejną na Allegro :)

9. Wella, ProSeries Air Mousse - pianka dodająca objętości. Jedyny kosmetyk - a miałam miliony tego typu - który robi swoją robotę. Jedyna demerwująca rzecz - popsuła się pompka pod koniec używania i nie mogę wydobyć kosmetyku do końca. Jednak pomimo to i tak ją odkupie :)

10. Tisane, Balsam do ust - co tu dużo pisać - klasyk. Must have :)

Prócz obecnych na zdjęciu zdenkowanych, dna dobiły także inne produkty, jednakże moje roztrzepanie sprawiło, że opakowania się nie zachowały. A co z niepokazanych mnie opuściło:

1. L'biotica, BioWax Maska Keratyna+Jedwab - bdb produkt.
2. Lioele, Tripple The Solution BB Cream - świetny krem BB. Jeżeli chciałybyście jego recenzję to dajcie znać w komentarzach.
3. Clinique, Repairwear Laser Focus Foundation - dobry podklad z którym łączyła mnie love/hate relationship. Jeżeli chciałybyście dowiedzieć się o nim coś więcej rówńież dajcie znać.
4. Benefit, They're Real Mascara - mój KWC wśród tuszy do rzęs. Obecnie używam innej, która również przpadła mi bardzo do gustu - ale o tym w innym poście:) jednak Benefit odkupię na 100%.

To by było na tyle....ufff....mam nadzieję, że kolejne miesiące upłyną mi równie owocnie jeżeli chodzi o zużycia :)