10 marca 2013

Ulubieńcy lutego + HAUL (pierwsze wrażenie)

W minionym miesiącu zdecydowanie bardziej stawiałam na pielęgnację. Co do makijażu to był raczej monotematyczny i używałam tych samych kosmetyków, które pokazywałam Wam w poprzednich ulubieńcach. Jeżeli chodzi o pielęgnację to sporo się zmieniło i niektóre kosmetyki skradły moje serce. Zatem przedstawiam Wam moich pielęgnacyjnych ulubieńców lutego.



1. Estee Lauder, Advanced Night Repair Synchronized Recovery Complex - moje odkrycie roku i zdecydowany KWC wśród serum do twarzy. Używałam wielu, ale to bije je wszystkie na głowe. Doskonale nawilża moją skórę, łagodzi zaczerwienienia. Sprawia, że moja twarz rano wygląda promiennie i zdrowo. Jedyny, ale za to ogromny minus to cena - prawie 300 zł, dlatego nie wiem czy je odkupie jak mi się skończy.

2. Iwostin, SENSITIA zero Bezpieczny Krem Kojący - świetny krem, zarówno na dzień jak i na noc. Doskonale nadaje się pod makijaż, bardzo dobrze nawilża. Po jego użyciu moja skóra jest super miękka w dotyku. Właśnie mi się skończył, i pomimo tego że mam jeszcze krem z PHYSIOGEL i BioDermic muszę go odkupić. Cena ok. 28-30 zł.

3. Bourjois, Radiance Boosting Face Scrub - bardzo dobry delikatny peeling do twarzy. Krzywdy nam nie zrobi, a posiadaczką cer naczynkowych i wrażliwych bardzo dobrze złuszczy martwy naskórek. Ogromny plus za zapach - pachnie pomarańczami i mandarynkami...mmmm mniam :)

4. Retimax 1500 , Maść z wit. A - kupiłam ją aby pomóc moim popękanym ustom. Bardzo dobrze odżywia, nawilża no i ma śmieszną cenę ok. 3,50 zł. Czasem gdy czuję, że moja skóra na twarzy potrzebuje dodatkowej porcji nawilżenia mieszam ją delikatnie z kremem i nakładam na twarzy. Ma w składzie glicerynę, ale mi ona zupełnie nie przeszkadza.

5. Isana, Öl Dusche, Żel pod prysznic - kupiliśmy z moim mężem w Rossmanie z czystej ciekawości - na promocji kosztował 2,50 zł. Cena śmieszna, a żel prócz tego że cudnie pachnie to nie podrażnia, nie uczula nie wysusza mojej skóry. Bardzo udany zakup, no i zapach gruszki z melonem przywołuje ciepłe letnie dni - których chwilowo - pomimo uwielbienie dla zimy bardzo ale to bardzo potrzebujemy z moim synkiem :)

Oto moi ulubieńcy. Nie jest ich dużo, ale są to kosmetyki do których będę wracać na 100%.




Przechodząc do zakupów. Podczas ostatniej wizyty w Rossmanie skusiłam się na kilka rzeczy. Niektóre kosmetyki mi się pokończyły, ale o tym już niedługo w pierwszym projekcie denko jaki planuję zrobić na blogu:) ale do rzeczy, co wpadło do koszyka:

1. ISANA, Body Cream - z myślą o kremowaniu włosów. Jak się nie sprawdzi będziemy zużywać na ciało. Cena 9,99 zł

2. John Frieda, Brilliant Brunett - kupiłam i szampon i odżywkę. Po bardzo dobrych wspomniech z serią Repair - mam dość sporo wymagania co do tej serii. Odżywki już używałam i jestem narazie bardzo zadowolona. Cena na promocji ok. 25 zł

3. Lirene - poszukiwałam dobrze nawilżajacej maseczki do twarzy. Kupiłam ją w Biedronce za 1,99 i przepadłam. Bardzo dobra maseczka, nie podrażnia a bdb nawilża. Polecam.

4. Green Pharmacy, Jedwab w płynie - skończyłam jedwab z olejkiem arganowym z Marion - dla mnie totalna porażka - kupiłam ten zachęcona pozytywnymi opiniami i ceną (ok. 6 zł ). Jestem pod ogromnym wrażeniem. Zabezpiecza końcówki, wygładza i nabłyszcza włosy nie obciążając ich. No i oczywiście bardzo ładnie pachnie :)

5. Wibo, Gel Like - lakier o którym głośno w blogosferze. Ceny nie pamiętam, ale nie był drogi. Mam go właśnie na paznokciach. Kolor bardzo ładny, kremowy - dla mnie jednak nieco więcej w nim różu niż brzoskwini, ale to tylko moje odczucie. Myślę, że będzie doskonale komponował się z opaloną skórą latem :)

6. PLANTE SYSTEM, RosaKalm - płyn micelarny. Robiłam reserch na ogromną skalę, który płyn micelarny kupić. Oczywiście każdy chwlił Bioderme, ale miałam ją kiedyś i d... nie urwała. Skłaniałam się w stronę jej siostry z serii H2O, aż tu nagle w Rossmanie zobaczyłam tę serię. Cena 38,99 - marka jest chyba wycofywana z Rossmana. Miałam kiedyś ich krem dla naczynkowców i byłam bardzo zadowolona. Nie żałuję zakupu - doskonale zmywa makijaż oczu - radzi sobie z tuszem z Benefit który ogólńie jest utrapieniem podczas demakijażu. Nie podrażnia moich oczu. Używam jej również do przemycia twarzy po oczyszczeniu żelem. Jak za tę cenę jestem na TAK i chyba pozostanę wierna.

Uff....to by było na tyle. Luty jak widzicie zdecydowanie dominował zapachami lata:)którego tak bardzo chyba nam wszystkim już brakuje:)