4 lutego 2013

Podkładowi ulubieńcy...cz. II

Jestem strasznie leniwa w tym 2013 roku. Obiecuję jednak, że postaram się zaglądać tutaj częściej. Minimum dwa razy w tygodniu.

A teraz do rzeczy.

Przyszła kolej na recenzję podkładu YSL Touche Eclact.

Oto jak go opisuje producent:

Magiczne światło zawarte w podkładzie Le Teint Touche Éclat nadaje cerze blasku, rozjaśnia strefy cienia i modeluje kontur twarzy. Wolna od substancji pudrowych unikatowa formuła perfekcyjnie wyrównuje koloryt cery i pomaga korygować niedoskonałości. Podkład nadaje cerze promienny wygląd i wydobywa naturalne piękno każdej kobiety. W Polsce dostępny w 9 odcieniach. (Źródło: KLIK)



Le Teint Tuche Eclact znajduje się w eleganckiej, szklanej buteleczce z pompką. Opakowanie jest ciężkie, masywne i może sprawiać problemy podczas podróży, ale jakże cieszy oko :) Złote elementy podkreślają tylko jego wyjątkowy wygląd.

Pojemność podkładu to standardowo 30 ml. Cena: ok. 185 zł, ja zapłaciłam za niego ok. 160 zł podczas dni VIP w SEPHORA.

Touche Eclatc ma dość płynną konsystencję oraz delikatny, bardzo przyjemny zapach. Gama kolorystyczn jest dość spora. Ja posiadam go w odcieniu B20 - tony żółte - jest to drugi co do stopnia jasności. Na stronie producenta mamy rozdzielenie na różne gamy kolorysteczne. Począwszy od BR, czyli Beige Rose, po B - Beige i kończąc na BD - Beige Dore. Zdaję sobie srawę, że nie wszystkie odcienie są dostępne w Polsce, jednak jestem przekonana, że każda z nas znajdzie coś dla siebie.

Aplikacja nie sprawia najmniejszych kłopotów. Podkład wręcz wsiąka w naszą skórę, sprawiąjąc że wyglądamy pięknie. Nakładam go zarówno placami jak i pędzlem oraz moim ukochanym "jajem" i za każdym razem wyglądał rewelacyjnie. Jednak podczas aplikacji "jajem" uzyskiwałam największe krycie przy świetnym satynowo-rozświetlającym wykończeniu.

Wspominając o kryciu - to nie jest podkład typu "Full coverage". Możemy nim osiągnąć od lekkiego do średniego krycia. Kolejne dokładne warstwy nie wyglądają jak tapeta, wszystko bardzo dobrze stapia się z naszą skórą, jednak pełnego krycia nie uzyskamy. Nie podkreśla suchych skórek, nie wchodzi w zmarszczki. Nie waży się, nie robi plam ani smug podczas noszenia. YSL zdecydowanie należy do lekkich, niewyczuwalnych podkładów.

Czym więc różni się od Givenchy?

Po pierwsze trawołścią. Jest ona zdecydowanie krótsza niż w przypadku Givenchy. Jednak spokojne 8-9 godzin w stanie nienaruszonym przetrwa na twarzy. Przynajmniej na mojej.
YSL ma inne wykończenie, jak już wspomniałam - satynowo-rozświetlające.

Producent obiecuje iż podkład doda naszej cerze blasku, wyrówna jej koloryt i pomoże zakryć  niedoskonałości. Z tymi elementami zgadzam się w 100%. Jednak nie zauważyłam aby modelował kontur twarzy i rozjaśniał strefy cienia. Touche Eclatc w piękny sposób odbija światło od naszej twarzy nadając jej szlachetności. Sprawia, że wyglądamy na wypoczęte.

Gdybym miała podzielić te podkłady pomiędzy jakieś kategorie to zdecydowanie YSL byłby moim dziennym podkładem a Givenchy zostawiłabym na specjalne okazje - typu imprezy, bale, wesela. Głównym wyznacznikiem takiego podziału byłaby lepsza trwałość Givenchy oraz ładniejszy efekt na zdjęciach. YSL może odbijać światło flesha i o ile w dzień efekt ten jest miłe widziany o tyle na zdjęciach nie chcemy wyglądać jak topielice :)

Obecnie moja skóra przechodzi okres załamania i wyschła na wiór, ciężko mi ją dostatecznie nawilżyć przez co pojawiają się na niej suche miejsca. O ile Givenchy ich nie podkreśla o tyle YSL jest bardziej komfortowy w noszeniu podczas tej suszy. Myślę, że TE sprawdzi się świetnie na suchych licach. Jednak delikatnie przypudrowany przysłuży się również posiadaczkom cer mieszanych w stronę tłustych. Typowym tłuściochom może się nie spodobać, jednak pomimo to uważam, że najpierw należy na własnej skórze go wypróbować.


Le Teint Touche Eclact uwielbiam, sięgałam po niego przez cały styczeń i luty też będzie do niego
należeć.



Mam nadzieję, że moja recenzja chociaż troszkę pomogła tym osobom, które zastanawiają się nad jego kupnem lub wypróbowaniem.


Pozdrawiam Was i życzę spokojnej nocy.

2 komentarze:

  1. Nie znam żadnego z nich, ale lubię takie porównania. Zawsze można się dowiedzieć czegoś ciekawego o nieznanych produktach.

    OdpowiedzUsuń
  2. bardzo lubię ten podkład. Mam go już około 2 miesięcy i sprawdza się u mnie idealnie. Nawet trwałość jest bardzo dobra 12h w pracy bez problemu trzyma się na buzi:)

    OdpowiedzUsuń