23 grudnia 2012

WESOŁYCH ŚWIĄT



17 grudnia 2012

Małe zakupy:)

Jak zapewne większość z Was wie na stronie Douglasa przy każdym zamówieniu od 120 zł mamy darmową wysyłkę. Postanowiłam skorzystać i poczynić ostatnie zakupy świąteczne. Brakowało mi tylko prezentów dla mamy i siostry. Oczywiście nie mogłam sobie odmówić i mały upominek dla mnie odemnie;) rownież wylądował w koszyku.

Nie mogłam się zdecydować co bym chciała sobie kupić:)....tak wiem, zjawisko bardzo dziwne zważywszy na moje uzależnienie od kosmetyków:)...dlatego wybór padł na LANCOME Cils Booster XL Mascara-Basis

Pielęgnacyjna baza pod tusz do rzęs dla rzęs idealnych! - Cils Booster XL pokrywa każdą rzęsę z osobna i wygładza je tak, że każdy stosowany na niego tusz pozwala nałożyć się szczególnie równomiernie, a jego efekt zostaje wzmocniony. Cils Booster XL w połączeniu z tuszem przedłużającym rzęsy czyni je jeszcze dłuższymi. Cils Booster XL w połączeniu z tuszem podkręcającym rzęsy jeszcze bardziej je pokręca. Cils Booster XL w połączeniu z tuszem pogrubiającym czyni rzęsy jeszcze gęstszymi. Biała tekstura Cils Booster XL powoduje, że kolor nakładanego na nią tuszu jeszcze bardziej lśni. Cils Booster XL wzmacnia i chroni rzęsy ponadto dzięki D-panthenolowi i witaminie E w nanokapsułkach. ‎

Efekt: wydłużający, pogrubjający, długotrwale podkręcający. 

Stosowanie: Nałożyć bazę od podstawy po końcówki rzęs. Przy czym wykonać lekkie zygzakowate ruchy, co pozwala uniknąć sklejania pojedynczych rzęs i pogrubia idealnie rzęsy. Należy zaczynać zawsze w kącikach oczu i kontynuować na zewnątrz kąta oka. Czynność powtórzyć na dolnych rzęsach.
(źródło: Douglas ) 

Cena: 40 zł 


Jestem bardzo, ale to bardzo ciekawa efektów. Moją ciekawość wzmaga również fakt, iż to "cudo" ma świetne opinie ma wizażu. Oczywiście jak poużywam to dam Wam znać czy obietnice producenta się spełniły, a tymczasem idę szybko zapakować prezent dla mamy żeby się nie domyśliła co dostanie.

Pozdrawiam :)


15 grudnia 2012

Zimowa pielęgnacja - cz. I

Podczas zimy zapewne wiele z Was zmienia pielęgnację zarówno ciała jak i twarzy. Moja skóra z natury bardzo sucha, zimą zmienia się w suchara. Dlatego zimą bardzo często sięgam po kosmetyki treściwsze, mające silne działanie nawilżające, regenerujące i odżywcze. 

Jednak nie o twarzy a o włosach chiałabym dzisiaj napisać. Moje włosy zimą przeżywają podobny koszmar co twarz i skóra na ciele. Są osłabione, wysuszone, pozbawione życia. Wiadomo - czapki, ciepło kaloryfera - to wszystko wpływa bardzo negatywnie na ich stan. 

W dzisiejszym poście chciałabym Wam opisać moją zimową pielęgnację włosów. Tak naprawdę to planuje stworzyć taki mały cykl poświęcony temu tematowi, czyli co się u mnie zmienia gdy na dworze temperatura na minusie.

Dzisiaj na tapetę idą włosy. 

 
I. SZAMPONY

Dość często zmieniam szampony do włosów. Tak naprawdę bardzo szybko się nudzę - co nie jest jakąś szczególną nowością dla moich bliskich  Zimą stawiam zdecydowanie na szampony odżywcze, regenerujące. Moim ulubieńcem ostatnich miesięcy jest John Frieda FULL REPAIR SHAMPOO. 
Jak pisze producent: Szampon nadający objętość z olejkiem Inca Inchi, bogaty w kawasy omega 3, odbudowuje wygląd zniszczonych włosów, pozostawia uczucie gładkości, objętości i zdrowych włosów bez obciążenia. Ułatwia rozczesywanie, zmniejszając ryzyko ich łamania się.  
Z czystym sercem mogę się pod tym podpisać. Jest to jeden z moich ulubionych szamponów. Zdecydowanie daje uczucie gładkości, sprawia że włosy się nie plączą i są milsze w dotyku. Czasem po szamponach "naturalnych" podczas spłukiwania moje włosy są szorstkie w dotyku i czuję, że natychmiast muszę nałożyć na nie odżywkę. Po tym, podczas spłukiwania, włosy są zdecydowanie miększe. Wiem, że w składzie jest pewnie pełno SLS i parabenów, ale nie jestem szaleńcem jeżeli chodzi o kosmetyki eko:) Wydaje mi się, że moje włosy lubią nieco silikonów;)Szampon jest wart uwagi. Pojemność 250 ml. Obecnie jest na promocji w Rossmanie i kosztuje 20,99 zł. 
 
Jednym z niewielu szamponów, które nie posiadają SLS, silikonów, parabenów itp, który przypadł mi do gustu i używam go z chęcią jest L'biotica BIOVAX Keratyna+Jedwab. Podobnie jak w przypadku Fierdy tak i ten pozostawia włosy miękkie i gładkie. Pojemność to 200 ml, kosztuje ok. 16,99 zł. Więcej informacji na temat szamponu znjadziecie na stronie producenta KLIK
 
 
II. ODŻYWKI/MASKI
 
Bez odżywki do włosów nie wyobrażam sobie ich mycia. Odżywka to zdecydowany "must have". Bardzo trudno mi znaleźć taką, która w 100% by mi odpowiadała i chyba zmieniam je częściej niż szampony. 
 
Obecnie na podium jest AUSSIE 3 Minute Miracle. Mam ją stosunkowo niedługo, ale już podbiła moje serce. Dla tych, którzy będą pisać, że ma pełno silikonów i SLS-ów od razu mówię, że jestem tego świadoma i zupełnie mi to nie przeszkadza;)Odżywka kosztowała kilka funtów - nie pamiętam dokładnie, ponieważ mam ją dzięki uprzejmości M.:)robi z moimi włosami to czego od odżywki oczekuję, czyli wygładza, nawilża, ułatwia rozczesywanie. Efekt na włosach utrzymuje się do trzech dni - tyle zasadniczo moje włosy utrzymują swoją czystość:)
Można zdobyć ją bez problemu na allegro. Ceny nie są jakoś zabójczo wysokie ok. 20-22 zł. 

Co do maseczek do włosów to od kilku miesięcy jestem wierna jednej i używam jej raz na dwa tygodnie. Mowa tutaj o L'biotica BIOVAX Intensywnie Regenerująca Maseczka Keratyna i Jedwab. Ze wszystkich dostępnych masek od L'biotica ta jedna podbiła moje serce. Bardzo dobrze regeneruje i odżywia włosy. Są miękkie i lśniące bardzo dobrze się układają. Maseczka jest wydajna - a zawdzięcza to swojej gęstej konsystencji - podobnej do maski z serii Macadamia. Po wiecej informacji odsyłam na stronę producenta KLIK .


Jeżeli macie szampony/odżywki/maseczki godne polecenia napiszcie w komentarzach z chęcią je wypróbuje.
 
 W kolejnej części - pielęgnacja ciała :)

12 grudnia 2012

Ulubieńcy ostatnich kilku miesięcy

Bardzo żadko bywam na blogu...jest mi strasznie przykro z tego powodu, ale brak czasu jest przytłaczający. Doba powinna trwać 48 godzin, może wtedy wyrobiłabym się ze wszystkim.

Chwilowo nastał spokojniejszy czas...o ile można tak powiedzieć na dwa tygodnie przed świętami:) ale mam nadzieję, że będę się tutaj pojawiać regularnej :)

A teraz przejdźmy do konkretów.

Ostatni post jaki napisałam był z paździerńika, od tego czasu sporo zmieniło się w moim makijażu. Chciałabym przybliżyć Wam kilku moich ulubieńców, którzy na stałe zagoszczą w mojej kosmetyczce.





PODKŁAD

Od dłuższego czasu korciła mnie zmiana. Chociaż nadal uwielbiam mój Givenchy Photo'Perfection to bardzo chciałam wypróbować YSL Touche Eclact. Nawet nie wiecie jak bardzo ucieszyłam się z dni VIP w SEPHORA. Zniżka -20% upewniła mnie, że muszę go kupić.

Mój kolor to B20 - chociaż byłam pewna że raczej będę w odcieniu B10 - ale widocznie nie jestem jednak aż tak "blada";) Podkład jest naprawdę świetny.

Mam cerę suchą z rozszerzonymi naczynkami i stałym widocznym rumieniem na policzkach. YSL bardzo dobrze radzi sobie z ich kryciem. Nie oczekujmy tutaj efektu jak po Estee Lauder DW, ale efekt jest na tyle zadowalający, że nie muszę używać już korektora. Podkład jest lekki, pięknie wtapia się w skórę. Rozświetla ją, jednak nie jest to błysk. Ja przy swojej suchej skórze nie muszę go dodatkowo przypudrowywać. Dokładniejszej recenzji spodziewajcie się już niedługo.

Cena: 185 zł (po zniżce 148 zł )

MASKARA

Po wykończeniu mojego "Colosala" bardzo długo zastanawiałam się nad kolejnym zakupem. Pomimo tego, iż byłam bardzo zadowolona z efektu jaki dawał nie byłam pewna czy chcę go odkupić. Zresztą nie będę Was oszukiwać, jestem maniaczką tuszy do rzęs i bardzo, ale to bardzo żadko zdarza mi się kupić dwa razy ten sam tusz. No tak już mam...ciągle szukam ideału.

Nie chcę zapeszać, ale chyba już mam swój KWC w dziedzinie tuszy do rzęs - chociaż moja siostra powtarza, że ta miłość potrwa tylko do końca jednego opakowania:).

Kolejny raz w sephorze, tym razem jeszcze długo przed dniami VIP - chyba jakoś w połowie października jeszcze, ale nie chce Was skłamać- kupiłam duo z BENEFIT They're Reall Mascara. Pełnowymiarowy tusz plus mini maskara (4ml). Obecnie ciagle używam miniaturki i jestem zachwycona efektem jaki daje na moich rzęsach. Są wydłużone, podkręcone i pogrubione. Należę do osób które lubią bardzo mocno podkreślone rzęsy. Nie zawsze mam czas na makijaż oczu. Nakładanie cieni itp. Dlatego tak bardzo ważne jest dla mnie podkreślenie rzęs. Ta maskara robi to idealnie.

Cena: 99 zł (duo)

KOREKTOR

Moim ulubieńcem od kilku miesięcy był korektor Shiseido Natural Finish Creamy Concealer. Jednak w miarę obniżania się temperatury na dworze i rozpoczęcie sezonu grzewczego spowodowało znaczne wysuszenie mojej skór. Najzwyczajniej w świecie korektor był zbyt ciężki dla mnie. Dlatego będąc w SEPHORA podczas ostatniego dnia VIP skusiłam się na korektor Dior Diorskin Nude Skin Perfecting Hydrating Concealer. Mój odcień to oczywiście 01.
Korektor bardzo dobrze kryje, pięknie rozświetla okolicę pod oczami i doskonale nawilża. Jestem z niego bardzo zadowolona.

Cena: 125 zł (po obniżce: 100zł)


I to by było na tyle...zmiany spore ale jestem z nich bardzo zadowolona. Bardziej szczegółowych recenzji spodziewajcie się w kolejnych postach...a teraz zmykam po ciepłą herbatę :D