11 stycznia 2012

Życiowe zawirowania....nieco prywaty...

Dawno mnie tu nie było...a to dlatego, że początek 2012 roku zdecydowanie nie należy do udanych....wszystko zaczęło się dwa dni przed sylwestrem i zamiast być lepiej było już tylko gorzej....pewnie zastanawiacie się o czym ja gadam....zaczęło się wysoką gorączką 38,5 stopnia a skończyło zapaleniem płuc i pobytem w szpitalu i wszystko byłoby OK gdyby chodziło o mnie, a niestety zachorował mój synek:(...na szczęście wszystko wraca już do normy....jesteśmy już w domu, mały dokańcza leczenie antybiotykiem doustnym i wracamy do rzeczywistości....gdzieś głęboko w sercu mam nadzieję, że gorzej już początku roku zacząć nie mogliśmy więc teraz oby było już tylko lepiej:)

Obiecuję, że na dniach wrócę do blogowania - bo strasznie się do tego stęskniłam - niech tylko ogarnę to i owo:)


Pozdrawiam Was:)


5 komentarzy:

  1. Faktycznie fatalny początek roku, zwłaszcza, że dziecko chore, a wiadomo, jak człowiek się wtedy denerwuje :( Zdrowiejcie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Życzę szybkiego powrotu do zdrowia i braku takich przykrych niespodzianek przez resztę roku!

    OdpowiedzUsuń
  3. Dużo zdrówka dla Twojego synka, mam nadzieję że ten rok wynagrodzi ci końcówkę poprzedniego :)
    Pozdrawiam i dodaję do obserwowanych, naprawdę świetny blog :) :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję Wam za wsparcie...jestem pod ogromnym wrażeniem jak mały organizm potrafi się szybko regenerować...po moim dziecku nie widać, że był tak bardzo chory,co mnie cieszy jeszcze bardziej i nastraja pozytywnie:)

    OdpowiedzUsuń