2 kwietnia 2011

Podkład mineralny Lily Lolo - recenzja:)

Od kupna podkładu minęło już ok. 6 tygodni, więc spokojnie mogę napisać nieco więcej na jego temat. Chociaż ta recenzja nie będzie jakoś zjawiskowo długa - bo podkład sprawdza się w 100%.
Najczęściej używam go jako pudru wykańczającego mój makijaż - i w tej roli spisuje się doskonale. Jestem posiadaczkę cery suchej, więc problem nadmiernego świecenia się mnie nie dotyczy, więc nie to było głównym wyznacznikiem kiedy go kupowałam. Efekt jaki pozostawia na mojej skórze jest rewelacyjny - twarz jest zmatowiona, ale nie jest to "mega mat", nie jest widoczny na twarzy i pozostawia taki lekki glow:) Nie podkreśla suchych skórek, nie waży się, nie osadza się w porach. Jak dla mnie ideał. 
Przeprowadziłam nawet mały eksperyment i nałożyłam go na twarz mojej siostry - skóra mieszana (suche policzki, tłusta strefa T) i nałożony nieco więcej na strefę T dał naprawdę dobry mat na kilka ładnych godzin.
Ja jestem z niego bardzo zadowolona i narazie nie zamienię go na żaden inny - zresztą zanim go wykończę to minie troszkę czasu:) - poj. 10g i ważność od otwarcia 24 miesiące:). Jestem jednak bardzo ciekawa jak sprawdzi się podczas upałów - czy nie zacznie się ważyć, albo wyczyniać inne okropności. Ale do lata jeszcze mamy duuuuużo czasu:)  Więc narazie mój niezbędnik makijażowy:):):)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz