20 marca 2011

Marcowe zdobycze:)

Jak zwykle brak czasu i obowiązki sprawił, że moje zakupy musiałam odłożyć w czasie.....trwało to troszkę, ale może i lepiej...trafiłam na kilka fajnych promocji i już mogę o niektórych produktach powiedzieć nieco więcej:)

Zacznę od poszukiwań tuszu do rzęs....miałam na liście dokładnie wypisane jakie ewentualnie chciałabym kupić i oczywiście skończyło się tak, że kupiłam coś zupełnie innego:) Skusiłam się na L'oreal Volume Million Lashes. Zrobiłam to tylko dlatego, że w Rossmanie jest teraz promocja na komsetyki do makijażu marki L'oreal -30%, więc jego cena mnie nie odstraszyła - coś koło 34 zł:)


 A tak prezentuje się na oku....zdjęcie nie jest dość dobre, ale to wina mojego aparatu:(


 Ja jestem bardzo zadowolona z efektu jaki daje ta maskara....a co najważniejsze -  wbrew obiegowej opinii, że skleja rzęsy - super rozdziela, wydłuża i wbrew pozorom podkręca rzęsy - jak na tą chwilę mój numer 1:)


Kolejne zdobycze to dwie kredki do oczu - jedna również firmy L'oreal - czarna, druga Max Factor - naturalny beż.




Co do kredki z Max Factor nie ma mam żadnych zastrzeżeń, na dolną linie wodną jest rewelacyjna - daje naturalny efekt, sprawia, że oczy wydają się wypoczęte. Co do czarnej kredki - to nie do końca spełniła moje oczekiwania. Jeżeli chodzi o kolor - super czarny, jest miękka - ale nie za bardzo -  da się nią namalować ładną kreskę, natomiast mam ogromne "ALE" co do trwałości - nałożona na linię wodną znika w zastraszającym tempie, a i namalowana nią kreska na górnej powiece też w miarę upływu czasu traci tą piękną czerń:(....Na moje szczęście zapłaciłam za nią również w promocji - ok. 19zł, więc nie będę bardzo płakać;) Kredka MaxFactor kosztowała 25zł.


Zupełnie nieplanowanym zakupem jest szminka Rimmel. Znana już chyba wszystkim w numerze 700. Bardzo fajny kolorek, ale nie jest to typowy "nude" - przynajmniej dla mnie:). Ogólnie nie mam do niej żadnych zastrzeżeń, nie wysusza ust, dość długo się utrzymuje ma fajne takie pół matowe wykończenie - ogólnie jest OK:) Koszt to coś koło 20zł - dokładnie już nie pamiętam:)



A teraz największy niewypał jeżeli chodzi o marcowe zakupy - cienie do powiek firmy ASTOR. Totalna masakra. Nie mam pojęcia, jak mogłam nie zauważyć w sklepie, że nie są one prawie wcale napigmentowane:(....ale człowiek płaci za swoje roztargnienie i teraz mam - cienie, których nie widać na oku:( Zdecydowanie nie polecam!!!!!!!






I to by było na tyle, jeżeli chodzi o zakupy kosmetyczne:)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz