23 marca 2011

Rozdanie i zmiana adresu bolga:)

Znany wszystkim doskonale blog A wszystko przez ten Wizaż! niedługo zmieni swoją nazwę na Na obcasach i będzie dostępny pod adresem:
www.viollet-na-obcasach.blogspot.com.    
Z tej okazji organizowane jest rozdanie:):):) Do wygrania:
- karta podarunkowa Empik opiewająca na wartość 25 złotych
- maseczka Perfecta Słodkie Migdały (saszetka)
- manicure pielęgnacyjny Perfecta Spa - maska-serum i peeling do rąk (saszetka)
- pedicure pielęgnacyjny Perfecta Spa - maska-serum i peeling do stóp (saszetka)
- lakier do paznokci Wibo Extreme Nails nr 178 w kolorze malinowej czerwieni - nowy
- mleczna czekolada Wedel z nadzieniem truskawkowym...

Pędzle LANCRONE

Chciałabym jeszcze wspomnieć o jednej rzeczy.....od dłuższego czasu przymierzam się do zakupy pędzli firmy LONCRONE - dokładnie takiego kompletu trzech pędzli:

Round Top Kabuki, Flat Top, Angled Top Kabuki.


Ich cena to 75zł. Mam nadzieję, że w następnym miesiącu uda mi się je kupić - chociaż ciągle czekam na pędzle HAKURO, które w dalszym ciągu są nieosiągalne:(

KOBO Professional - SUN BRONZING POWDER

Zupełnie przypadkowe i nieplanowane zakupy:).....Ciągle poszukuję idealnego bronzera i dziś będąc w mieście dosłownie przez 10 minut:) zajrzałam do NATURY. Od razu podeszłam do szafy ESSENCE - jednak jakoś nic mnie nie skusiło - oczywiście jeżeli chodzi o bronzery:)...wpadło mi w oko kilka cieni, ale powstrzymałam swój zachwyt i nie kupiłam ich:)może następnym razem.
Mój wzrok skierował się na szafę kosmetyków KOBO - i tutaj o dziwo ich bronzer bardzo mi się spodobał i postanowiłam zaryzykować. Koszt to 19.99 zł więc nie jakoś obłędnie drogi, dlatego jeżeli się nie sprawdzi nie będę aż tak bardzo płakać;) Na ręce prezentuje się bardzo ładnie - ładny czekoladowy kolor bez żadnej miedzi czy cegły - mam nadzieję, że na twarzy będzie podobnie - ale o tym przekonam się dopiero jutro i oczywiście napiszę Wam jakie są moje pierwsze odczucia:)

20 marca 2011

Mała zmiana w pielęgnacji

Po wykończeniu mojego kremu z Pharmaceris z serii D, postanowiłam zainwestować w kosmetyk innej firmy. Mianowicie skusiłam się na BIODERME Hydrabio Riche. Jest to nawilżający krem o bogatej konsystencji do skóry bardzo odwodnionej i wrażliwej. Według producenta jest to krem, który ma przywrócić skórze naturalną zdolność nawilżania, niezbędną do utrzymania prawidłowej równowagi skóry i pomagać zatrzymać wodę w jej powierzchniowych warstwach. Powinno się go nakładać raz lub dwa razy dziennie na oczyszczoną skórę twarzy.

Używam tego kremu od 5 dni i jeszcze nie zbyt dużo mogę na jego temat napisać - zbyt mało czasu upłynęło, abym zauważyła widoczne nawilżenie skóry, myślę że za ok. 3 tyg. powinny być widoczne jakieś efekty. Jednak jedno mogę przyznać, że stanowi naprawdę dobrą bazę pod dzienny makijaż. Jego konsystencja nie jest tłusta, bardzo szybko się wchłania i nie pozostawia na skórze tłustego filmu, więc wydaje mi się, że na lato również będzie dobry. Podkład nie roluje się na nim, wręcz odwrotnie mam wrażenie, że o wiele dłużej się utrzymuje. Ja używam go rano i wieczorem - czasem rano zdradzam go z Cetaphil lub końcówką mojego AVENE. Narazie jestem zadowolona z zakupu, mam nadzieję, że się nie zawiodę:) Cena to: 55zł.

Jeszcze jednym zakupem, była woda termalna z La Roche-Posay. Skończyła mi się moja z AVENE i postanowiłam wypróbować coś innego. Kupiłam małe opakowanie - tak dla testu czy jest OK i nie mogę narzekać. Jak to woda termalna robi to co ma robić:):):) Cena widoczna na zdjęciu.

I to by było na tyle. Tak jak mówiłam, recenzja kremu pojawi się za ok. 3 tygodnie. Pozdrawiam:):)

Marcowe zdobycze:)

Jak zwykle brak czasu i obowiązki sprawił, że moje zakupy musiałam odłożyć w czasie.....trwało to troszkę, ale może i lepiej...trafiłam na kilka fajnych promocji i już mogę o niektórych produktach powiedzieć nieco więcej:)

Zacznę od poszukiwań tuszu do rzęs....miałam na liście dokładnie wypisane jakie ewentualnie chciałabym kupić i oczywiście skończyło się tak, że kupiłam coś zupełnie innego:) Skusiłam się na L'oreal Volume Million Lashes. Zrobiłam to tylko dlatego, że w Rossmanie jest teraz promocja na komsetyki do makijażu marki L'oreal -30%, więc jego cena mnie nie odstraszyła - coś koło 34 zł:)


 A tak prezentuje się na oku....zdjęcie nie jest dość dobre, ale to wina mojego aparatu:(


 Ja jestem bardzo zadowolona z efektu jaki daje ta maskara....a co najważniejsze -  wbrew obiegowej opinii, że skleja rzęsy - super rozdziela, wydłuża i wbrew pozorom podkręca rzęsy - jak na tą chwilę mój numer 1:)


Kolejne zdobycze to dwie kredki do oczu - jedna również firmy L'oreal - czarna, druga Max Factor - naturalny beż.




Co do kredki z Max Factor nie ma mam żadnych zastrzeżeń, na dolną linie wodną jest rewelacyjna - daje naturalny efekt, sprawia, że oczy wydają się wypoczęte. Co do czarnej kredki - to nie do końca spełniła moje oczekiwania. Jeżeli chodzi o kolor - super czarny, jest miękka - ale nie za bardzo -  da się nią namalować ładną kreskę, natomiast mam ogromne "ALE" co do trwałości - nałożona na linię wodną znika w zastraszającym tempie, a i namalowana nią kreska na górnej powiece też w miarę upływu czasu traci tą piękną czerń:(....Na moje szczęście zapłaciłam za nią również w promocji - ok. 19zł, więc nie będę bardzo płakać;) Kredka MaxFactor kosztowała 25zł.


Zupełnie nieplanowanym zakupem jest szminka Rimmel. Znana już chyba wszystkim w numerze 700. Bardzo fajny kolorek, ale nie jest to typowy "nude" - przynajmniej dla mnie:). Ogólnie nie mam do niej żadnych zastrzeżeń, nie wysusza ust, dość długo się utrzymuje ma fajne takie pół matowe wykończenie - ogólnie jest OK:) Koszt to coś koło 20zł - dokładnie już nie pamiętam:)



A teraz największy niewypał jeżeli chodzi o marcowe zakupy - cienie do powiek firmy ASTOR. Totalna masakra. Nie mam pojęcia, jak mogłam nie zauważyć w sklepie, że nie są one prawie wcale napigmentowane:(....ale człowiek płaci za swoje roztargnienie i teraz mam - cienie, których nie widać na oku:( Zdecydowanie nie polecam!!!!!!!






I to by było na tyle, jeżeli chodzi o zakupy kosmetyczne:)


6 marca 2011

Małe zakupy:)

Po tygodniowej chorobie i przymusowym leżeniu w łóżku, dziś po raz pierwszy wyszłam z domu:) Czułam się jak wypuszczona z klatki i od razu pośpieszyłam do sklepu:) Nie kupiłam dużo, tylko to co skończyło mi się w ostatnim czasie:)


Po wykończeniu mojej odżywki do włosów zainwestował w coś nowego i taniego, ale nie miałam zbytniego wyboru - a nóż okaże się rewelacją. Cena: 7,49zł.
Po dłuższym stosowaniu opiszę czy podołał:)

Kolejne zakupy - to preparaty do demakijażu - zdradziłam swoje mleczko z L'oreala i kupiłam NIVEA. Mleczko i płyn dwufazowy do demakijażu oczu. O dwufazówce czytałam wiele opinii i tych pochlebnych i tych mniej:) Poczekamy - ocenimy:) Mleczko: 14,49zł, Płyn dwufazowy: 11,50zł.

Jutro wybieram się na kolejne zakupy:) Muszę nadrobić stracony czas:) A co planuję kupić - moja lista:)
1. Tusz do rzęs - tutaj zastanawiam się nad kilkoma: Essence, Multi Action Mascara (wersja różowa); Max Factor, 2000 Calorie Dramatic Look; Maybelline, Volum` Express One by One Mascara oraz Rimmel, Glam' Eyes Lash Flirt (wersja złota) - na co padnie wybór sama nie wiem i to mnie martwi:( Zawsze mam ogromny problem z kupnem tuszu do rzęs, jeszcze nie trafiłam na swojego KWC:(
2. Dwa bardzo naturalne matowe cienie do powiek - tutaj nie mam nic na oku konkretnego, więc wszystko się może zdarzyć:)
3. Nadal będę poszukiwać idealnego bronzera, chociaż wątpię abym jutro coś upolowała;
4. Rozświetlacz - i tutaj może być różnie, jeżeli nic mnie nie zachwyci to postawię na rozświetlacz z Lily Lolo:)
.....oto moja lista, ale wiecie jak to jest z zakupami.....nigdy nic nie wiadomo:):):)

Włosy:)

Dzisiaj postanowiłam napisać jak i czym pielęgnuje swoje włosy:) Zdjęcia robiłam dwa tygodnie temu i jeden z moich produktów dosięgnął dna:)

Nie mam szczególnych problemów dotyczących kondycji moich włosów, są suche i zniszczone, ale odpowiednia pielęgnacja sprawia, że nie są problematyczne w codziennym "użyciu".
Moim ulubionym szamponem do włosów jest szampon z lini L'biotica WAX do włosów ciemnych. Bardzo dobry szampon, dobrze oczyszcza, nie plącze moich włosów. Jestem z niego bardzo zadowolona i jak narazie nie zamienię go na żaden inny.
Nie wyobrażam sobie umycia włosów i nie nałożenia na nie odzywki:)Tak już mam:)Do tej pory używałam odzywki kupionej w hurtowni kosmetycznej, przeznaczonej do włosów suchych. Ma piękny zapach kokosa połączonego z orzechem laskowym - cudo do zjedzenie;) Dość dobrze nawilżała moje włosy, dobrze się po niej rozczesywały. Wczoraj zakończyła już swój żywot, po baaaaaaaardzo długim używaniu - poj. 1L:) i dziś zastąpiłam ją czymś innym, ale o tym w następnym poście:)
 Raz w tygodniu nakładam na włosy maskę odżywiającą i nawilżającą. Używam Crema al Latte SERICAL. Bardzo dobra maska, ogromna pojemność, więc jeszcze je poużywam:) Zostawia na moich włosach śliczny mleczny zapach, po prostu boski:)
Na końcówki nakładam zawsze serum wzmacniające z wit. A+E również z WAX'a (BIOWAX). Po dłuższym stosowaniu daje bardzo dobre efekt, końcówki się nie rozdwajają, włosy są wygładzone i pięknie się mienią. Co najważniejsze serum nie zawiera sylikonów, parabenów, SLS i innyc świństw:) Niestety straszne zdjęcie - ale coś tam widać na nim:)
 No i to by było na tyle, jeżeli chodzi o pielęgnacje moich włosów:)