22 grudnia 2011


Bourjois Volume Fast&Perfect - zdjęcia:)

Witajcie:) Wstawiam Wam zdjęcia moich rzęs po użyciu maskary z Bourjois. Powinnam wstawić jeszcze zdjęcia przed:)ale uświadomiłam to sobie dopiero jak zrobiłam makijaż;)...jutro edytuję post i wstawię zdjęcia przed:)

Tak oto przedstawia się tusz na moich rzęsach - ja z efektu jestem bardzo zadowolona i jak dotąd jest to mój nr. 1 wśród tuszy. Nie skleja rzęs, ładnie podkręca, pogrubia i delikatnie wydłuża rzęsy. Na zdjęciach widzicie dwie warstwy tuszu:)



19 grudnia 2011

Kremy BB

Jak już wspominałam wcześniej moje zamówienie z Korei z kremem BB "zaginęło w akcji". Już nawet nie jestem zła...odpuściłam sobie nerwy, mam zbyt wiele na głowie, żeby denerwować się zaginioną przesyłką.

Ponieważ zależało mi bardzo na tym kremie sprawę w swoje ręce wziął mój mąż:)...oczywiście nie mówię tutaj o mailach wymienionych ze sprzedawcą (o tamtej przesyłce już zapomnieliśmy), ale zamówił mi krem BB z polskiej strony, znanej już chyba wszystkim AsianStore. Mój mąż nie wiedział jaki krem zamawiałam wcześniej dlatego strzelał w ciemno i ustrzelił:) - LIOELE Triple Solution BB Cream SPF30:) Pełnowymiarowe opakowanie, czyli 50 ml kosztuje 99zł. Małżonek wstrzelił się świetnie, bo skorzystał z dnia darmowej dostawy, a ja swoje cudo dostałam w prezencie na Mikołajki:)

Testuję go już jakiś czas i jestem nim oczarowana. Żaden podkład nie sprawdził się tak doskonale na mojej suchej skórze:)

Kilka słów od producenta:

Krem BB działający kompleksowo. Jego główne funkcje to ochrona przeciwsłoneczna, rozjaśnianie przebarwień, pielęgnacja przeciwzmarszczkowa. Zawiera kolagen warzywny. (źródło: klik)


Co do pielęgnacji przeciwzmarszczkowej to nie wiem - prócz zmarszczek mimicznych innych nie posiadam;) Ale zdecydowanie rozjaśnia - moje czerwone placki na twarzy są ładnie rozjaśnione, ale nie wybielone:) Najbardziej zaskoczył mnie stopień krycia kremu - jest rewelacyjny - a przy tym bardzo lekki i nie wyczuwalny na twarzy. Możemy stopniować efekt  - zawsze należy zacząć od małej ilości kremu a później dokładać w miarę potrzeb w miejsca wymagające korekty. Przypudrowany MAC'iem trzyma się cały dzień. Wykończenie jakie zostawia na twarzy nie jest matowe - raczej rozświetlające - które ja, jako posiadaczka cery suchej - uwielbiam:). Jeżeli chodzi o kolor - to na samym początku troszkę się wystraszyłam, bo myślałam, że jednak będzie za ciemny, ale krem idealnie wtapia się w naszą skórę.


Ponieważ mogłabym piać z zachwytu nad nim - na tym na dziś zakończę i w miarę testowania będę dzielić się z Wami moimi przeżyciami:)

Na fali zachwytu nad produktem Lioele - już sama, bez niczyjej namowy;) - kupiłam LIOELE Dollish Veil Vita BB SPF25. Lioele Dollish Veil Vita to witaminowy krem BB 2w1 pełniący funkcję zarówno bazy pod makijaż jak i kremu BB - koryguje zaczerwienienia / żółte przebarwienia i zasinienia oraz kryje niedoskonałości i wyrównuje koloryt. (źródło: klik). Tego kremu jeszcze nie testowałam, dostałam go dopiero dziś i być może, że jutro będzie miał swoją premierę. Ja z racji tego, iż jestem posiadaczką cery naczyniowej zamówiłam go w kolorze 2 Natural Green. Chociaż muszę się Wam przyznać bez bicia, że kolor 1 Gorgeous Purple też mnie kusi;) Krem ten kosztował 79zł plus przesyłka.

Wstawiam Wam zdjęcia moich kremików i myślę, że za jakiś czas ukaże się obszerniejsza recenzja tych kremów - ponieważ, aż strach powiedzieć - chyba stałam się maniaczką kremów BB:)


17 grudnia 2011

Zakupy ostatnich tygodni:)

Witajcie kochani:) Bardzo przepraszam za moją nieobecność, ale nie mam najzwyczajniej w świecie CZASU!!! Na szybko wrzucam fotki zakupów poczynionych w ciągu ostatnich dwóch tygodni. Postaram się jeszcze napisać dla Was notkę nt. mojej pielęgnacji zimą - bo zmienia się w niej i to wiele:)

A teraz zakupy kosmetyczne:):)


1. Bourjois, Flower Perfection w odcieniu 51 Light Vanilla - kupiłam skuszona opiniami na Wizażu i żałuję bardzo. Podkład nie nadaje się dla mojej suchej skóry. Podkreśla wszystkie suchości jakie mam na twarzy, daje niemiłe uczucie ściągnięcia. Użyłam go trzy razy i za każdym razem nie spisał się. Będę musiała go komuś oddać:( Może ma ktoś ochotę na wymiankę:)

2. Bourjois, Volume Fast&Perfect - wszem i wobec ogłaszam zakończenie poszukiwań tuszu idealnego:) Długo zastanawiałam się czy go kupić, wreszcie się zdecydowałam i nie żałuję - spełnia wszystkie moje oczekiwania względem tuszu - pogrubia, podkręca i wydłuża:)

3. L'oreal Studio Secrets Smoothing Base - bardzo ją lubię. Trzeba nakładać delikatnie bo może wałkować się na niej podkład jednak nałożona w odpowiedniej ilości bardzo ładnie ujednolica powierzchnię skóry i przedłuża trwałość makijażu.

Kupiłam jeszcze dwa kremy BB - ale o tym w następnym poście:):)

Pozdrawiam:)

3 grudnia 2011

PIXIE Cosmetics - recenzja

Od czasu gdy dostałam paczuszkę do testowania minęło już sporo czasu, dlatego właśnie dziś przychodzę do Was z jego recenzją:)

Na temat firmy Pixie Cosmetics możecie poczytać sobie TUTAJ.

Do testowania dostałam kilkanaście próbek podkładów mineralnych, zapakowanych w woreczek strunowy o poj. 1ml. Orginalne opakowanie pełnowymiarowego produktu wygląda tak. 









Podkłady są w kilku różnych odcieniach i 3 stopniach kolorystycznych - wszystkie podkłady jakie posiadam są w formułę Complexion Perfector.

Podkłady występujące w tej formule zawierają naturalne, zaawansowane technologicznie pigmenty odbijające światło. Unikalna kompozycja zapewnia bardzo dobre pokrycie niedoskonałości, znakomitą przyczepność, satynowo-matowe wykończenie oraz nie powoduje przesuszania skóry. Podkład polecany jest do suchej, normalnej, mieszanej oraz trądzikowej cery. Receptura dodatkowo została wzbogacona w turmalin, aminokwasy sojowe, wosk z jaśminu, estry jojoba oraz skwalan.
(źródło: http://kosmetyki-mineralne.com/porady-pixie-r160.html



Ponieważ jestem bladziuchem:) moją uwagę przykuły wszystkie odcienie najjaśniejsze do których należą: 
a. Aubrey 0
b. Calista 1
c. Ellette 0


Po wstępnych testach na twarzy z odcieniem mojej skóry zgrał się Ellette 0 - jest to ciepły beż, bardzo neutralny. Podkład testuję już od kilku tygodni i jestem nim oczarowana. Pięknie kryje moje rozszerzone naczynka, na twarzy nie wygląda sztucznie - pięknie się stapia ze skórą. Nie podkreśla suchych skórek - jednym słowem cud miód i orzeszki:). Producent wspomina o satynowo - matowym wykończeniu - dla mnie jest to efekt pięknej, gładkiej i promiennej skóry. Twarz wygląda na wypoczętą, rozpromienioną - co dla mnie w obecnym momencie jest bardzo ważne:). Na mojej skórze, nałożony o 8 rano trzyma się bez poprawek do 22 - 23 - czyli REWELACJA. Pamiętajcie jednak, że mam cerę suchą i nie mam problemów z błyszczeniem się skóry. Gdybym miała porównać ten podkład mineralny z podkładem z LilyLolo to zdecydowanie wygrywa Pixie:) 

Co do kolorystyki - to podkład znajdziemy w aż 84 odcieniach - kolorystyka jest dokładnie wyszczególniona na stronie produktu, czyli TU. Myślę, że nikt nie będzie miał problemu z dobraniem odpowiedniego odcienia:)


Jestem z niego tak zadowolona, że odstawiłam wszystkie płynne podkłady jakie posiadam i używam tylko tej próbki.

Zdecydowanie mogę go Wam polecić. Ja zamówiłam już REFIL, czyli 3,5g podkładu do uzupełnienia moich zapasów i nie zamierzam się z nim rozstawać:)

Podkład możecie zamówić: TU oraz TU

Nie będę wypowiadać się co do ceny podkładu, dlatego, że według mnie jest to temat względny i jedni mogą bez mrugnięcia okiem wydać 100zł na podkład, który sprawi, że ich twarz będzie nieskazitelna a inni nie dadzą więcej jak 20zł na tego typu kosmetyk. Dylemat cenowy - warto/nie warto wydać ok. 90zł za podkład mineralny zostawiam Wam do rozstrzygnięcia:)

Przede mną jeszcze recenzja pudru mineralnego Immediate Beauty w dwóch odcieniach: 1. Brightened Beauty - bardzo jasny beż o chłodnej poświecie, 2. Natural Beauty - średni beż. Które również zawładnęły moim sercem:)

Pozdrawiam:)

Dziękuję bardzo firmie Pixie Cosmetics za udostępnienie do testów podkładów mineralnych, jednocześnie zaznaczam, że w żaden sposób nie wpłynęło to na moją recenzję tego produktu:)

1 grudnia 2011

KissBox - prezentacja:)



Ponieważ na większości blogów ukazały się posty dot. KissBox'a nie będę rozpisywać się na jego temat. Cena jednorazowej subskrypcji to 25zł. W pudełku znalazły się 4 próbki. Jedną z nich wczoraj używałam, tzn. peeling do twarzy z Fridge by yDe i jestem nim oczarowana - pachnie pomarańczami, świetnie ściera martwy naskórek i nie podrażnił moich naczynek na twarzy - skóra po jego użyciu wyglądała na zdrową, promienną. Bardzo mi się to "maleństwo" spodobało - nigdy jeszcze, żaden peeling nie zrobił na mnie tak dobrego wrażenia:) Co do pozostałych produktów, to krem odżywczy powędrował do mojej mamy, natomiast pozostałych jeszcze nie używałam. Poniżej lista produktów z box'a oraz linki do stron gdzie znajdziecie pełen opis kosmetyków.

1.  Krem odżywczy z wyciągiem z lukrecji Natura Officinalis - klik 
2. Lakier do paznokci z ekstraktem z bambusa Mollon Cosmetics (kol. 15 Sunny Day)  - klik
3. Pomarańczowy peeling do twarzy Fridge by yDe - klik
4. Olejek do kąpieli lub masażu AROMATHERAPYBAR (pomarańcza z grejpfrutem) - klik lub klik


30 listopada 2011

KissBox

Właśnie dziś dostałam swojego pierwszego KissBox'a. Wstawiam zdjęcie mini produktów, które poczuszka zawierała. Więcej informacji napiszę wieczorem:). Pozdrawiam:)




12 listopada 2011

:(

Obiecałam Wam, że przedstawię kolejne prezenty urodzinowe jakie szły do mnie pocztą, ale niestety nie będzie to możliwe ponieważ jedną paczek Poczta Polska zagubiła i nie ma szans na odzyskanie jej:( druga natomiast - mam nadzieję, że dojdzie do mnie wreszcie - a jest to zamówiony przez e-bay krem BB który pojawił się w moich ulubieńcach sierpniowych. Paczka idzie już 1,5 miesiąca i dojść do mnie nie może - zobaczymy jak to dalej z nią będzie:/.....

Ostatnie zakupy:)

Coś bardzo rzadko zaglądam na bloga, ale choroba mojego synka i moja sprawiły, że nie miałam możliwości a zarazem ochoty na pisanie postów i oglądanie czegokolwiek:(

Ponieważ choroba odchodzi powoli w zapomnienie, wczoraj wybrałam się na zakupy.Oto co kupiłam:

1.Vichy, Preparat do demakijażu twarzy i oczu 3w1 - poj. 300 ml, cena: 49,99zł;


2. Iwostin, Łagodzący Roll-On pod oczy - cena: 23,90zł;


3. The Body Shop - Krem do rąk - cena: 10zł;

4. The Body Shop, Body Lotion - cena: 15zł;


5. Honolulu, Bronzer - cena: 29zł (czar YT i bloggera działa) - dzisiaj go użyłam i jak narazie wrażenia bardzo pozytywne:)


6. Bazy pod makijaż - pierwsza z nich to moje kolejne opakowanie bazy rozświetlającej z Luemene - uwielbiam ją i już niedługo jej recenzja pojawi się na blogu, druga natomiast to nowość w mojej kosmetyczce - baza wygładzająca z Paese - a ponieważ jestem ambasadorką tejże marki postanowiłam systematycznie wypróbowywać nieznane mi dotąd kosmetyki:) Cienie, tusz do rzęs i mgłę jak już wiecie uwielbiam i powoli przymierzam się do napisania dla Was większej recenzji na temat kosmetyków Paese, ale to pewnie jeszcze troszkę potrwa zważywszy na permanentny brak czasu:(


...i to było na tyle:)


Pozdrawiam Was serdecznie:)

11 listopada 2011

Revlon ColorStay vs. Pharmaceris Delikatny Fluid Intensywnie Kryjący


I. Opis producenta

1. REVLON ColorStay  Podkład do cery normalnej i suchej. 
Doskonale kryjący podkład, który zapewnia trwałość aż do 16 godzin. Silnie nawilża. Formuła SoftFlex, oparta na ekstraktach roślinnych i proteinach jedwabiu, daje uczucie lekkości i wyjątkowego komfortu. Beztłuszczowy. Nie zatyka porów. Przed użyciem wstrząsnąć. Podkład utrwala się w 60 sekund. Nie nakładać punktowo. SPF15.

2. PHARMACERIS Delikatny fluid intensywnie kryjący o przedłużonej trwałości.
a. Wskazania: Polecany do stosowania dla każdego rodzaju skóry (również skóry problemowej i wrażliwej) w celu ukrycia jej niedoskonałości (przebarwienia, rozszerzone naczynka, blizny potrądzikowe, cienie wokół oczu, trądzik różowaty) oraz zapewnienia jej naturalnego, jednolitego kolorytu. Przebadany i bardzo dobrze tolerowany przez skórę wrażliwą.
b. Działanie: Fluid dobrze maskuje niedoskonałości skóry (94% badanych). Dzięki lekkiej, kremowej konsystencji i zastosowaniu innowacyjnego SYSTEMU KRYJĄCEGO NOWEJ GENERACJI TM nie obciąża skóry i nie powoduje efektu maski, a rezultat kryjący utrzymuje sie ok. 10h*. Fluid nie zatyka porów i nie pozostawia plam na ubraniu (83% badanych). Zawarte w recepturze mikrokapsułki filtrów mineralnych chronią przed negatywnym wpływem promieni UVA i UVB. Po 2 tyg. stosowania u 94% osób zanotowano wzrost elastyczności skory i poprawę jej nawilżenia o 15%.
c. Efekt:  Gładka, świeża i miękka skóra o równej, naturalnej barwie bez efektu maski. 
d. Sposób użycia: Preparat równomiernie rozprowadzić cienką warstwą na oczyszczonej skórze twarzy. Pozostawić do wchłonięcia.

 II. Cena

1. REVLON ColorStay - ok. 38 - 60zł
2. PHARMACERIS - ok. 38zł  

III. Dostępność

1. REVLON ColorStay - Rossman, Douglas, allegro.
2. PHARMACERIS - apteki, allegro

IV. Gama kolorystyczna

1. REVLON ColorStay - aż 12 odcieni - od Ivory do Cappucino (wg. strony producenta)
2. PHARMACERIS - 3: Ivory, Sand, Bronze

V. Opakowanie


1. REVLON ColorStay
Szklana buteleczka o pojemności 30 ml. Podkład nie posiada pompki, odpowiednią ilość produktu wylewamy z opakowania na rękę bądź spodek.








2. PHARMACERIS
Plastikowe opakowanie o pojemności 30ml. Podkład posiada pompkę, która działa na zasadzie tłoka (podobnie jak w przypadku Bourjois HealthyMix).









VI. Konsystencja



Zdecydowanie PHARMACERIS ma bardziej stałą konsystencję, REVLON jest bardziej leisty.

VII. Trwałość

W obu przypadkach nie spełniają się opinię producenta. Ani REVLON (16H) ani PHARMACERIS (10H) nie wytrzymują tyle na twarzy. Po ok. 8-9 godzinach zaczynają się ścierać. W moim przypadku głównie na nosie i brodzie - nie tworzą plam. Podkład schodzi z twarzy równomiernie.

VIII. Aplikacja

Zdecydowanie łatwiej nakłada się PHARMACERIS, REVLON wymaga pewnej ręki i sprawność - utrwala się w ciągu 60 sekund. Lepiej pracuje się z PHARMACERIS - pomimo tego, iż musimy poczekać, aż podkład wsiąknie w naszą skórę - daje on możliwość dokładniejszego rozprowadzenia na twarzy i jednolitej warstwy.

IX. Moja opinia

REVLON posiadam w odcieniu 150 Buff. Dostałam go na urodziny (wcześniej miałam kolor 110 Ivory, jednak miał zbyt dużo różowych tonów). Natomiast PHARMACERIS ma odcień 01 Ivory i jest to śliczny mleczny beż. Ja zdecydowanie bardziej skłaniam się w stronę Pharmaceris, Revlon już kiedyś miałam i ponownie sama bym go nie kupiła. Nie chodzi mi tutaj o kolorystykę, ale o trudności jakie sprawia mi podczas aplikacji i noszenia na twarzy. Revlon jest ciężkim podkładem, ja czuję go na swojej skórze, daje mi takie uczucie ściągnięcia - co nie jest zbyt przyjemne. Efekt po nałożeniu jest nijaki - skóra jest taka szarawa, matowa - nie wygląda na wypoczętą. Zdecydowanie lepszy efekt wypoczętej, świetlistej twarzy daje produkt Pharmaceris - na mojej skórze pozostawia tzw. "gloow" - twarz jest ładnie rozpromieniona, świetlista, ale nie świecąca:) Nie czuję go na mojej skórze, może to dzięki temu, że wchłania się w nią.

Cod krycia - to zupełnie nie rozumiem ochów i achów jakie rozbrzmiewają nad Revlonem - dla mnie ma on krycie średnie i wg. mnie bez możliwości budowania efektu - ponieważ nałożony drugą warstwą wygląda sztucznie i podkreśla suche skórki. Pharmaceris może krycia nie ma 100 %, ale zakrywa więcej niż Revlon. Daje dodatkowo możliwość budowania stopnia krycia i twarz nie wygląda przy tym sztucznie.

W sytuacjach gdy potrzebuję, aby podkład utrzymał się na mojej skórze długo (wszelkiego rodzaju imprezy) mieszam oba te podkłady ze sobą - w proporcjach: pół pompeczki Pharmaceris (dosłownie pół, gdy naciśniemy pompkę do końca, ilość podkładu jaka się z niej wydobędzie starczy do pomalowania 4 osób:)) i dosłownie wielkości groszku Revlon. Razem zmieszane dają ładny kolor (Revlon nie przyciemnia Pharmaceris), utrzymują się na twarzy do 12 godzin - a dzięki zmieszaniu Revlon nie powoduje ściągnięcia skóry.

Ja z tych dwóch zdecydowanie bardziej wolę podkład Pharmaceris - Revlon oczywiście zużyję, ale czy do końca nie jestem w stanie Wam tego obiecać:)

Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam i że moja opinia choć troszkę się Wam przyda:)

23 października 2011

Współpraca:)

Bardzo miło jest mi zawiadomić, że mój blog nawiązał kolejną współpracę.

Tym razem jest to marka SYNESIS - KLIK

Oto co dostałam od firmy to testowania:)






Bardzo się cieszę....testy rozpocznę jak tylko wykończę swój balsam z Garniera, który obecnie namiętnie używam, gdyż moja skóra jest w opłakanym stanie - rozpoczął się sezon grzewczy w domu, więc zaczynam cierpieć na nadmiernie przesuszoną skórę:(

Pozdrawiam:*

18 października 2011

Boskie TRIO....? A-Derma dla naczyniowców:)

Witajcie:)

Jakiś czas temu pisałam Wam o moich zakupach dotyczących pielęgnacji z A-dermą KLIK. Od tamtego czasu minęły już dwa miesiące i myślę, że jest to odpowiedni moment na dodanie recenzji.

Bardzo długo zastanawiałam się nad zakupem tego trio...pani farmaceutka nie potrafiła mi nic doradzić, ponieważ dla niej seria z A-dermy to nowość, a że ona nie ma cery naczyniowej to nic na ten temat nie wie;)...jak ja lubię takie Panie;)...Zaryzykowałam - ryzyko było ogromne, za cały zestaw zapłaciłam ok. 160zł - a do wyboru prócz A-dermy miałam używany już z Avene krem bądź Pharmaceris lub LRP - ale po dwóch miesiącach testowania mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że się opłaciło.

1. Sensiphase AR - Krem do cery naczyniowej.

Krem ma zielone zabarwienie - jak większość kremów dla naczyniowców - bardzo dobrze nawilża. Wchłania się w ekspresowym tempie, doskonale nadaje się pod makijaż - podkład się na nim nie roluje, nie waży. Uważam, że jest lekko rozświetlający - po nałożeniu skóra nabiera zdrowego kolorytu, jest lekko rozpromieniona. Jeżeli chodzi o jego działanie na naczynka - to żaden krem, z których używałam ich nie zlikwidował - ale ten świetnie je uspokaja - skóra robi się lekko zaróżowiona, spokojna - a co najważniejsze stan ten utrzymuje się przez cały dzień. Ogromnym plusem jest to, iż posiada SPF 15 - więcej jak dla mnie nie potrzeba. Co do wydajność - posiadam dwa miesiące i ciągle jest:) To co może w nim przeszkadzać na samym początku to zapach - taki typowo owsiany;) jednak w miarę upływu czasu przestaje być wyczuwalny.

Krem zdecydowanie godny polecenia - obecnie mój faworyt wśród kremów przeznaczonych dla cery naczyniowej dostępnych na rynku.

2. Sensiphase AR - Żel micelarny

Nie używam tego żelu do zmywania makijażu - makijaż zmywam mleczkiem z AVENE - ale po całym "zabiegu" demakijażu przemywam nim twarz, aby uspokoić skórę - doskonale zmywa pozostałości kosmetyków, z którymi nie poradziło sobie mleczko. Jedyny minus to taki, iż pomimo tego, że jest przeznaczony do demakijażu zarówno twarzy jak i oczu - z demakijażem oczu nie daje sobie rady. Jednak na zakończenie demakijażu jest rewelacyjny. Również rano przemywam nim twarz przed nałożeniem kremu, co dodatkowo uspokaja naczynka. Jest mega wydajny - na wacik wyciskam 2 pompeczki - a zużycie jest minimalne:)

Podobnie jak krem - polecam Wam go z całego serca.


3. Sensiphase AR - Maseczka do cery naczyniowej. 

Zadaniem tej maseczki było: nawilżenie, zmniejszenie suchości skóry. Skóra po jej użyciu miała stać się miękka, ukojona i odświeżona. Używam jej raz w tygodniu - i widzę faktycznie ukojenie skóry - jednak nawilżenia zero. Twarz faktycznie wydaje się odświeżona i wypoczęta, ale maseczka zdecydowanie nie nawilża naszej skóry - przynajmniej nie w stopniu dla mnie wystarczającym. Kosmetyk fajny, jednak najmniej podoba mi się z całej trójki. Uważam, że spokojnie możemy darować sobie jego zakup i zainwestować w maseczkę dobrze nawilżającą - ponieważ krem i żel w wystarczający sposób koją zaczerwienioną skórę.

Lubię - ale jak się skończy nie kupię ponownie:)

 Oto moja recenzja produktów A-derma z serii Sensiphase AR. Mam nadzieję, że przydatna. Na koniec umieszczam zdjęcie, jak produkty prezentują się po wydobyciu z opakowań:)


Pozdrawiam:)

********************************************************************************
Ps. Moje pierwsze wrażenie po użyciu nowego podkładu z Benefit - kiepskie:(....liczyłam na więcej z jego strony, ale ciągle daje mu szansę mam nadzieję, że się poprawi:)

9 października 2011

Haul+prezenty urodzinowe:)

Witajcie:) Muszę przyznać, że na blogu bywam teraz bardzo rzadko....ale obowiązki i milion innych zajęć skutecznie odciągają mnie od komputera....ale przejdźmy do rzeczy.....chciałabym przedstawić Wam moje prezenty urodzinowe, które z opóźnieniem dotarły wreszcie do mnie i z których cieszę się niezmiernie:)...Oto one:


1. EcoTools, Pędzle do różu - ja używam go do bronzera i sprawdza się świetnie:)
2. Bourjois, Płyn Micelarny - sztuk dwa - bardzo polubiłam - używam do demakijażu oka, a rano przemywam nim twarz;
3. BeautyBlender - kolejne jajeczko!!!!!!!Bardzo się cieszę, będzie sobie leżało i czekało aż to stare straci "ważność" (zdj. stare ponieważ zostawiłam BB u mojej siostry w domu i tak leży sobie tam już z ponad dwa tygodnie);
4. AVENE, Woda termalna - nie umieściłam na zdj. bo każdy wie jak woda termalna wygląda:) Dostałam dużą butle - ponieważ mam cerę naczyniową, używam jej na koniec demakijażu w celu uspokojenia naczynek:)

....i to by było na tyle jeżeli chodzi o zaległe prezenty urodzinowe:)......teraz zakupy, które "popełniłam" w tym tygodniu:)

1. Benefit, Some Kind-a Gorgeous (kol. LITE) - tak wiem dostałam dwa podkłady na urodziny po co mi kolejny - a no po to, że Revlon czeka na zimię - jest za ciężki jeszcze dla mnie - Pharmaceris jest raczej kremem tonującym aniżeli podkładem, ale o nim innym razem - więc postanowiłam coś kupić. Ponieważ w SEPHORZE są dni VIP 20% Off - a Pani zachwalała - uległam...co mnie zbytnio nie dziwi:). Cena regularna to 129zł - ja zapłaciłam ok. 103zł. Nie używałam jeszcze, maziałam tylko palcem;)....Jutro wielka premiera...napiszę Wam na szybko pierwsze wrażenie:)



2. INGLOT, Cienie do powiek - 402, 112, 394 - świetne kolorki, idealne na dzień - chociaż dla mnie "bladziocha" nadadzą się świetnie również na wieczór - cena z paletką to 34 zł:)



....i to by było na tyle....postaram się wrzucić w niedługim czasie kilka recenzji, które dla Was przygotowałam....muszę się tylko bardziej ogarnąć i życie na blogu wróci do normy:)

Pozdrawiam:)

1 października 2011

Ulubieńcy września:)

Jak ten czas szybko leci....nawet się nie obejrzymy a będzie już Boże Narodzenie:)....ale wróćmy do meritum sprawy. Oto moi ulubieńcy minionego miesiąca:)


1. MAC, Mineralize Skinfinis Natural - kocham, kocham, kocham i jeszcze raz kocham:)
2. A-Derma - ubóstwiam to trio:)
3. PHARMACERIS, Delikatny fluid intensywnie kryjący o przedłużonym działaniu - kolor idealny dla mnie, działanie również bez zarzutu:)
4. PAESE, Wiosenna mgła pudrowa - używam, jako rozświetlacza i ubóstwiam:)
5. BeautyBlender - każdy już wie, że kocham to "jajko":)
6. SLEEK, Storm - bardzo często używałam jej w tym miesiącu, a najczęściej kolory zaznaczone gwiazdką:)

7. EcoTools, Pędzel do pudru - super miękki, odpowiednia wielkość - dla mnie ideał:)

...oto moi ulubieńcy września....a jak wyglądają Wasi? Może mamy coś wspólnego:)?

Pozdrawiam:)

23 września 2011

Pixie Cosmetics - współpraca:)

Witajcie kochane:) Dzisiaj rano listonosz wręczył mi paczkę, w której znajdowały się kosmetyki marki Pixie Cosmetics ( klik ) - z którą to mój blog nawiązał swoją pierwszą współpracę. Bardzo cieszę się, że będę miała możliwość przetestowania podkładów mineralnych. Dziękuję również Pani Sylwii za bardzo miłą korespondencję i dobór kolorystyki podkładów pod moją "bladziuchną" cerę.

A teraz spójrzcie jak pięknie zostały zapakowane kosmetyki:)


...ja zabieram się powoli do testów....:)....czekajcie na recenzję:):)

Buziaki:*

20 września 2011

Rozdaniowo u Piękności Dnia:)

Witajcie kochane:)

Kolejne rozdanie tym razem na blogu Piękność Dnia do wygrania balsamy do ust Fig&Rouge:)


Rozdanie trwa do 26 września - więc się spieszcie:)

Anula rozdaje:)

Zapraszam Was na rozdanie:)


                                                     


 Rozdanie zorganizowane na blogu Anuli - do wygrania masa świetnych kosmetyków:)...i aż 3 zwycięzców:)

Rozdanie trwa do  31 października:)



Nowości kosmetyczne:)

Witajcie:)

Dziś chciałabym się pochwalić kilkoma nowościami, które zawitały w mojej kosmetyczce. 
Ponieważ wrzesień jest miesiącem moich urodzin i imienin - wszystkie przedstawione tu kosmetyki są prezentami:)....niedługo uzupełnię post  o kolejne nowości, które jak mi powiedziano zostaną mi dostarczone pocztą:)....Jak ja lubię wrzesień:):)

1. REVLON ColorStay - do cery normalnej/suchej; kolor: 150 Buff - miałam kiedyś ten podkład jendak w kolorze 110 Ivory, który miał zdecydowanie zbyt wiele różowych tonów - a jak wiecie różowe tony plus rozległe zaczerwienienie na policzkach równa się ładna "świnka":) - podkładu jeszcze nie testowałam (wykańczam mój ulubiony jak dotąd PHARMACERIS), jak tylko to uczynię napiszę co o nim myślę;
2. EUCERIN, Krem przeciw zaczerwienieniom - kojący na noc - używam odkąd dostałam, czyli jakieś dwa tygodnie - i ubóstwiam ten krem:) W połączeniu z poranną pielęgnacją z A-dermy (szykuję powolutku dla Was recenzję tego trio) stanowi idealny zestaw - jestem bardzo zadowolona z efektów;
3. PHARMACERIS, Nawilżający fluid antyoksydacyjny z sylimaryną - posiada SPF 20 ja mam swój oczywiście w kolorze 01 Ivory - jest to nowość od PHARMACERIS, jeszcze nie testowałam, nawet nie wiem czy kolor jest taki sam jak w ich poprzednim podkładzie - mam nadzieję, że tak, ponieważ tamten idealnie stapia się z moją skórą:) Pojemność podkładu to 30ml - zaskoczyły  mnie dwie rzeczy. Po pierwsze wielkość tubki, jest taka malutka:) a po drugie, tubka dodatkowo zabezpieczona jest sreberkiem - coś jak w pastach do zębów:) - takie luźne skojarzenie:) - bardzo mi się to podoba, ponieważ, dzięki temu mam pewność, że nikt wcześniej nie otwierał tego podkładu, co w jego przypadku jest dodatkowym atutem, gdyż ważny jest tylko 6 m-cy od otwarcia.
4. HAKURO, H13 - pędzel do konturowania - muszę powiedzieć, że jego wielkość mnie zaskoczyła - myślałam, że będzie większy:)...na samym początku bałam się nakładać nim bronzer - właśnie ze względu na wielkość - jednak po paru próbach pokochałam go i nigdy się z nim nie rozstanę - chociaż prze okrutnie gubi włosie - z HAKURO mam H18 do podkładu i jeszcze ani jednego włoska nie zgubił, a ten lubi "linieć":):)

...i to by było na tyle - jak tylko dojdzie do mnie paczka z pozostałymi "prezencikami" nie omieszkam Wam o niej wspomnieć:)

Pozdrawiam:)

14 września 2011

NYX Concealer in a Jar - recenzja

Oj zaniedbuje strasznie bloga...ale co poradzić...najzwyczajniej w świecie brak mi czasu:)....Nawet nie piszę, że obiecuję poprawę, bo nigdy nie wiem co przyniesie dzień:):)

Dzisiaj przychodzę do Was z dawno już obiecaną recenzją korektora z NYX:)

Zapewnia on trwałe i naturalne pokrycie wszelkiego rodzaju przebarwień oraz niedoskonałości. Polecany również do cery tłustej i mieszanej.

W opakowaniu mamy 7 gram produktu - całkiem sporo:) Korektor umieszczony jest w estetycznym, plastikowym słoiczku. Co do kwestii higieny itp nie będę się rozpisywać - każdy woli co innego - mi akurat słoiczek nie przeszkadza, dzięki temu będę mogła wykorzystać kosmetyk do końca:) Ja zapłaciłam za swój jakiś 23 zł plus przesyłka - kupiłam go na stronie Ladymakeup Klik.

 Ponieważ jestem posiadaczką cery naczyniowej - mam rozległe zaczerwienienia na policzkach (uwierzcie mi - naprawdę rozległe) pomyślałam, że będzie to kosmetyk idealny aby je zatuszować. Oczywiście nie pomyliłam się:) Korektor kryje, może nie osiągniemy nim krycia 100% - ponieważ nałożony grubą warstwą wygląda nienaturalnie - jednak jak dla mnie efekt jest w zupełności zadowalający. Nakładam go na krem, delikatnie wklepuje w miejsca, które chce zatuszować - a później nakładam podkład. Wszystko ładnie się stapia ze sobą i wygląda naturalnie - ja staram się uzyskać efekt zdrowych rumieńców - coś jakbym nałożyła róż na policzki.

Jeżeli chodzi o jego trwałość to ja nie mogę mu nic zarzucić - na mojej twarzy trzyma się cały dzień:) Jednak nie sugerujcie się zbytnio akurat tą moją opinią - ponieważ na moje twarzy każdy podkład trzyma się do 10 godzin, więc akurat na to nie mogę narzekać:) 

Muszę Wam powiedzieć, że czasem używam go również pod oczy - jest ciężki, ale nałożony pędzelkiem typu "puchacz" idealnie zakrywa cienie pod oczami - nie zauważyłam wysuszenia okolic oczu...a jak wiecie mam suchą skórę.

Ogólnie kosmetyk godzien polecenia. Trzeba tylko uważać i robić regularny peeling twarzy ponieważ może podkreślać suche skórki.
Ja mam cerę suchą, i czasami mnóstwo suchych skórek - ale dobry krem nawilżający i peeling dzień wcześniej i wszystko gra:)


31 sierpnia 2011

NYX Eyeshadow Base - recenzja

Baz pod cienie używam stosunkowo krótko, bo od jakiegoś 1,5 roku. W moje ręce nie wpadła też ich zawrotna ilość. Miałam bazę z MySecret oraz z KOBO - którą zwędziła mi moja siostra, więc trzeba było kupić jakąś inną:)
Nie mam problemu z utrzymywaniem się cieni na powiece - cienie bez bazy wytrzymują u mnie cały dzień, jedyne co się zmienia to to, że tracą nasycenie koloru - a baza dla mnie ma ten kolor podbijać. Długo zastanawiałam się nad wyborem bazy - w grę wchodziły dwie LUMENE i ArtDeco. 
Przeglądając allegro natrafiłam na bazy z NYX'a jednak te w słoiczku - później trafiłam właśnie na tą - High Definition Eyeshadow Base - powiem szczerze, że skusiło mnie ładne, schludne, czarne opakowanie i skojarzenie z kosmetykami Make Up For Ever :)  Nie potrafię sobie przypomnieć ile za nią zapłaciłam, ale chyba jakieś 25 zł. Ale teraz przejdę do konkretów:)

PRODUCENT (przetłumaczone prze zemnie z j. angielskiego):
Doskonale przygotowuje powiekę pod cienie, zapewnia ich nasycony kolor oraz przedłużoną trwałość. Stworzona z myślą o makijażach do telewizji, sesji zdjęciowych oraz na scenę. Kolor cielisty. 

POJEMNOŚĆ: 
8g.

CZAS PRZYDATNOŚCI DO UŻYCIA:
9 miesięcy od otwarcia

MOJA OPINIA:
Zdecydowanie jest to mój faworyt i nie zamienię jej na żadną inną. Doskonale podbija kolor cieni, ujednolica powiekę - ponieważ malowałam nią siostrę, która ma tłustą powiekę - rewelacyjnie przedłuża trwałość cieni. Sposób aplikacji - jak dla mnie - jest wygodny (w formie błyszczyka) i zdecydowanie bardziej higieniczny niż w przypadku KOBO lub ArtDeco. Baza nie pozostawia na powiece tłustej, lepkiej warstwy. Cienie bez problemu się rozcierają i nabierają ogromnej głębi - chociaż po nałożeniu na powiekę, baza doskonale stapia się ze skórą i jest niewidoczna. Uważam, że spełnia swoje zadanie w 100% i ja nie zamienię jej na żadną inną:) To co przekonuje mnie do niej jeszcze bardziej - jest hypoalergiczna (ogromny PLUS) oraz otrzymała znak PETA - cruelty free - znak ten mogą otrzymywać firmy, które wprowadziły stałą politykę zakazu testowania swoich produktów na zwierzętach:)


Niedawno wpisałam w wyszukiwarkę na YT właśnie nazwę tej bazy. Wiele dziewczyn ze Stanów Zjednoczonych stawia ją na równi z osławioną i uwielbianą przez rzeszę bazą Urban Decay Eyeshadow Primer Potion - jak jest naprawdę nie wiem nie miałam nigdy UDPP, ale NYX'a wielbię:)

Mogę z czystym sumieniem polecić Wam tą bazę. Dzięki niej jeszcze bardziej polubiłam kosmetyki z NYX'a i już poluję na bazę pod makijaż również w wersji HD oraz ich podkład również HD. 
Nie wiem jak Wy, ale ja ma nieodparte wrażenie, że ta seria kosmetyków wypuszczona na rynek przez NYX jest wzorowana na kolecji MUFE HD. 

Macie jakieś kosmetyki z NYX? Możecie polecić coś wartego uwagi?
A może jesteście tak jak ja szczęśliwymi posiadaczkami tej bazy? 
Dajcie znać w komentarzach.


Pozdrawiam:)

Ulubieńcy sierpnia:)

Ech....dzisiaj mam zdecydowanie nieco więcej wolnego czasu dlatego nadrabiam zaległości na blogu. Przedstawiam Wam moich ulubieńców tego miesiąca:)






1. MAC, Mineralize Skinfinish Natural - chociaż mam go od kilku dni, musiałam umieścić go w ulubieńcach - zdecydowanie najlepszy puder jaki kiedykolwiek miałam:)
2. NYX, HD Eyeshadow Base - uwielbiam ją i dziś postaram się wrzucić Wam jej recenzję:)
3. NYX, Eyeshadow Palette - Champagne&Caviar - cienie mają piękną konsystentcję, w tym miesiącu używałam ich cały czas - recenzję pojawi się nieco później, ponieważ muszę zrobić dobre zdjęcia swatchy kolorów, a mój aparat nie oddaje ich nawet w połowie.
4. LINOMAG, Bobo A+E - obecnie mój faworyt pielęgnacji na noc:)
5. ESSENCE, Puder do twarzy seria Blossoms etc... - używałam go jako rozświetlacza i bardzo go w tym miesiącu polubiłam;
6. NYX, Concealer in a Jar - świetny korektor - podobnie jak z bazą postaram się wstawić jej recenzję jeszcze dziś:)
7. Dr.Jart+Blac, BB Cream - z wszystkich trzech próbek jakie zamówiłam zdecydowanie ten najbardziej przypadł mi do gustu, ale o BB kremach w innym osobnym poście;
8. MANHATTAN, Mousse Make Up Creamy Tuch - Powder Finish - używam jako bronzera i uwielbiam efekt jaki pozostawia na mojej bladej;)twarzy:)
9. LilyLolo, Podkład mineralny - nie umieściłam go na zdjęciu, ale używałam go od początku sierpnia, nakładałam na BB Cream świetnie się trzymał, dobrze krył - ciągle bardzo go lubię - jednak MAC zdecydowanie stał się jego największym rywalem;)

To byli moi ulubieńcy miesiąca sierpnia:) Oczywiście wiele produktów powtórzyło się z poprzednich miesięcy ale tych kosmetyków używałam najczęściej

Z drugiej ręki;)

Jak wiecie jestem mamą:)....ponieważ zdrowie mojego synka jest dla mnie najważniejsze bardzo długo poszukiwałam produktów do pielęgnacji, które będą dla niego najlepsze. Poszukiwania trwały długo - były mniej lub bardziej udane. Przetestowałam kilka marek kosmetyków dla dzieci obecnych na naszym rynku, jednak nie wszystkie pasowały mojemu brzdącowi. Obecnie mój synek korzysta z całej serii kosmetyków AVENE Pediatril i zdecydowanie one najbardziej mu służą.

Zapewne się zastanawiacie kto zużywa produktu, które nie podpasowały skórze mojego maleństwa - oczywiście mama i tata.Dzięki temu znalazłam świetny krem dla siebie - na noc - który rewelacyjnie nawilża moją skórę, koi i sprawia, że rano jest rozpromieniona i nie wygląda na zmęczoną.

Wszystko co pisze producent na temat tego kremu jest prawdą - jednak z jedną rzeczą zgodzić się nie mogę - zdecydowanie ma tłustą konsystencje i nie wchłania się szybko, ale to mi nie przeszkadza ponieważ stosuję go na noc i do rana już nie ma po nim śladu. Zdecydowanie nie nadaje się pod makijaż, ale jako doskonały nawilżacz na noc jest idealny.
Mojemu synkowi nie odpowiadał - dla mnie jest jest rewelacyjny:) Cena to ok. 11zł. Zdecydowanie polecam ten krem tym, którzy tak jak ja borykają się z nadmiernie przesuszoną skórą.

Zdobycze wyprzedażowe:)

Witajcie:)

Jak pewne większość z Was wie agabil na swoim blogu  Agowe petitki organizowała wyprzedaż swoich zbiorów KLIK.

Oto co upolowałam:):)






Ponieważ nie mam u siebie w mieście dostępu do kosmetyków firmy MAC a zawsze chciałam je wypróbować od razu wiedziałam, że muszę mieć ten puder - a gdy Agnieszka napisała, że jest w kolorze LIGHT byłam już w 100% pewna:)....jestem jego szczęśliwą posiadaczką od kilku dni i nie mogę wyjść z zachwytu nad tym produktem. Uwielbiam go, kocham - większą recenzję już niedługo umieszczę na blogu:)

Kolejny zakup to tusz do rzęs Bobbi Brown - zamawiała go moja siostra, jak się dzisiaj okazało jest on prezentem urodzinowym dla mnie:) Jestem niezmiernie szczęśliwa i bardzo dziękuje mojej siostrze za taki prezent:):*:*.....tuszu jeszcze nie używałam ponieważ mam 3 otwarte i szkoda mi je zmarnować dlatego recenzja pojawi się nieco później:)

 Pozdrawiam, buziaki :*:*

22 sierpnia 2011

WYNIKI ROZDANIA!!!!!

Jak widzicie ogłoszenie wyników nie trwało zbyt długo...organizacja przy małym dziecku to podstawa:):)...oto przedstawiam Wam zwycięzcę mojego rozdania:)

Maszyna losująca - w osobie mojego kochanego 4 - letniego chrześniaka) wylosowała:

SONNAILLE 


Gratuluję kochana wygranej, już piszę do Ciebie maila:)

Ponieważ w rozdaniu wzięło udział sporo osób - z czego bardzo się cieszę - postanowiłam rozlosować jeszcze jedną nagrodę - mniejszą od głównej, ale zawsze coś:)

Maszyna losująca ponownie ruszyła - a ile zabawy miał przy tym:) i wylosowała:

cysia2300

Również piszę do Ciebie maila z prośbą o podanie adresu:)

Bardzo dziękuję Wam za udział w rozdaniu.....pozostałych zapraszam na kolejne rozdania, które na pewno pojawią się niedługo na moim blogu:):):):)