12 sierpnia 2016

Elemis Pro-Collagen Cleansing Balm - recenzja

Produkty do demakijażu i oczyszczania twarzy to moi zdecydowani ulubieńcy. Jeżeli mam ochotę wypróbować coś nowego z danej marki to na 95% będzie to właśnie tego typu kosmetyk. Dlaczego? Uważam, że oczyszczanie twarzy to podstawa dobrej pielęgnacji. Jeżeli nie wykonacie dobrze tego, jakby się wydawało najprostszego kroku w waszej pielęgnacyjnej rutynie, to każdy następny kosmetyk nałożony na brudną skórę nie będzie miał możliwości dobrze w nią wchłonąć.

Dlatego dzisiejszy post poświęcę jednemu z moich ulubionych balsamów do oczyszczania twarzy.

Elemis Pro-Collagen Cleansing Balm nie jest łatwo u nas dostępny. Możecie kupić go na takich stronach jak:

1. https://pl.strawberrynet.com/main.aspx
2. http://www.lookfantastic.com/home.dept
3. http://www.feelunique.com/

Przesyłka z tych stron jest darmowa. Ja robię na nich bardzo często zakupy i mogę je Wam polecić.

Co do samego kosmetyku...





Balsam stworzony dzięki połączeniu najlepiej wybranych olejków, aby dokładnie rozpuścić makijaż, usunąć wszelkiego rodzaju zanieczyszczenia z twarzy.












SKŁAD

Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Caprylic/Capric Triglyceride, PEG-6 Caprylic/Capric Glycerides, PEG-8 Beeswax, Cetearyl Alcohol, Sorbitan Stearate, Sambucus Nigra (Elderberry) Seed Oil, PEG-60 Almond Glycerides, Silica, Avena Sativa (Oat) Kernel Oil, Triticum Vulgare (Wheat) Germ Oil, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Peel Wax, Glycerin, Lecithin, Padina Pavonica Thallus Extract, Borago Officinalis (Starflower) Seed Oil, Lavandula Angustifolia (Lavender) Oil, Phenoxyethanol, Linalool, Acacia Decurrens (Mimosa) Flower Wax, Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Rosa Multiflora (Rose) Flower Wax, Lavandula Hybrida (Lavandin) Oil, Pelargonium Graveolens (Geranium) Flower Oil, Geraniol, Eucalyptus Globulus Leaf Oil, Tocopherol, Anthemis Nobilis (Chamomile) Flower Oil, Citronellol, Cinnamomum Camphora (Ho Wood) Wood Oil, Limonene, Mentha Arvensis (Mint) Leaf Oil, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Oil, Vitis Vinifera (Grape) Seed Oil, Menthol, Eugenia Caryophyllus (Clove) Leaf Oil, Citral, Coumarin, Citric Acid.

Kluczowe składniki:
1. Olej z ogórecznika - polecany dla skóry suchej, popękanej, wrażliwej oraz łuszczącej się. Działa regenerująco i odmładzająco, poprawia elastyczność skóry. Olej ten reguluje wilgotność skóry, regeneruje ją oraz łagodzi swędzenie.
2. Padina Pavonica - brązowa alga, która posiada właściwości regenerujące, zapobiega podrażnieniom, neutralizuje działanie wolnych rodników.
3. Olej z czarnego bzu - jest idealny dla skóry suchej i dojrzałej. Jego stosowanie zmniejsza utratę wody przez skórę dzięki uzupełnieniu braków kwasów tłuszczowych. Posiada również właściwości przeciwzapalne oraz przeciwzaskórnikowe.

DLA JAKIEGO TYPU CERY

Dla każdego. Pamiętajcie jednak, że posiada w składzie masło shea, które może powodować zapychanie skóry, szczególnie u osób z tłustą cerą.

CENA oraz POJEMNOŚĆ

około 40 funtów za 105 g

JAK GO UŻYWAM

Pro-Collagen Cleansing Balm stosuję do II oczyszczania skóry bądź I rano. Ma zbyt dobry skład abym zmywała nim podkład, chociaż radzi sobie z tym perfekcyjnie.

Nakładam niewielką ilość na suchą skórę twarzy i wykonuję ok. 5 minutowy masaż. Jego dość gęsta a zarazem plastyczna konsystencja oraz przyjemny zapach sprawiają, że cały proces jest bardzo relaksujący. Po upływie wspomnianego czasu zmywam go za pomocą szmatki muślinowej dołączonej do niego. Szmatkę wcześniej moczę w bardzo ciepłej wodzie.

CZY KUPIĘ PONOWNIE?

Myślę, że TAK!

Polecam Wam bardzo serdecznie ten kosmetyk, pomimo wysokiej ceny jest wart każdego wydanego funta:)

29 sierpnia 2015

VICHY Aqualia Thermal Serum - recenzja


Serum jest jednym z kosmetyków na które warto wydać większą sumę pieniędzy. Ma za zadanie działać silniej niż krem do twarzy. Zawiera większą ilość substancji aktywnych, a dzięki swojej lekkiej formule lepiej wnika w głąb skóry a co za tym idzie lepiej ją pielęgnuje.

Dla mnie serum to kosmetyk MUST HAVE - niezbędny i nie wyobrażam sobie codziennej pielęgnacji bez niego.

Vichy Aqualia Thermal trafiło do mnie po przeczytaniu wielu pozytywnych recenzji w sieci i absolutnie nie żałuję swojej decyzji. To idealny kosmetyk dla wszystkich tych którzy borykają się z suchą i odwodnioną skórą twarzy. Jego lekka i delikatnie sylikonowa (w dobrym znaczeniu tego słowa) konsystencja otula skórę i doskonale ją nawilża. Nie ma tutaj mowy o zapychaniu czy obciążeniu skóry. Serum jest na tyle komfortowe, że w cieplejsze dni (ostatnie prawie 40 stopniowe upały) wystarczy solo bez kremu nawilżającego.
Na plus jest również jego cena. Za kosmetyk tak doskonałej jakości zapłacimy ok. 60/70 zł. W porównaniu do cen serum od Estee Lauder, Shiseido czy Clarins to okazja.

Zadaniem AT jest nawilżać, poprawiać sprężystość skóry i sprawiać aby była bardziej promienna i robi dokładnie to co obiecuje nam producent. To jest już moje drugie opakowanie i będą kolejne, bo bez niego moja skóra zaczyna wariować.

Jeżeli szukacie tego typu produktu, wasza skóra jest sucha, odwodniona czy podrażniona. Vichy Aqualia Thermal Serum będzie dla Was idealnym rozwiązaniem.


Link do strony producenta





17 maja 2015

Coś dla wrażliwców - NUXE Clarifying Cream - Mask

Maska oczyszczająca firmy NUXE została stworzona z myślą o najbardziej wrażliwych skórach. Kompozycje zapachowe zostały dobrane tak, aby maska nie powodowała podrażnień. Produkt zawiera ok. 90% naturalnych składników, m.in. puder ryżowy, kaolin (biała glinka) oraz wodę rozmarynową. Nie zawiera parabenów i jest hypoalergiczny.  
Maskę kupiłam w aptece i zapłaciłam za nią ok. 50 zł. Słoiczek mieści w sobie 50 ml produkty o lekkiej, kremowej konsystencji, a sama maska jest ważna 6 miesięcy od otwarcia.



Nakładam ją grubą warstwą na ok. 10 minut, po tym czasie usuwam z twarzy za pomocą małego ręcznika lub szmatki muślinowej. 

To co cenię w niej najbardziej to to, że nie wysusza mojej skóry. Nakładam ją na całą twarz, a maska miejsca które potrzebują oczyszczenia - oczyszcza, a te które są bardziej wysuszone - nawilża. Nie powoduje uczucia ściągnięcia i pieczenia. Sama też nie zastyga całkowicie na twarzy, raczej w nią wnika, pielęgnując tym samym skórę. Ponieważ maska oparta jest na białej glince, mogą jej spokojnie używać nawet najbardziej wrażliwe cery. Biała glinka jest jedną z najdelikatniejszych glinek dostępnych na rynku. Zawiera wiele mikroelementów, m.in. krzem, żelazo, cynk, wapń oraz sole mineralne. Ma również duże działanie bakteriobójcze. Pomimo swej delikatności kaolin działa jak magnez wyciągając z porów nadmiar sebum oraz wszelkie zanieczyszczenia.

Wszystkie właściwości białej glinki w połączeniu z wodą rozmarynową, która słynie z właściwości antyoksydacyjnych oraz przeciwzmarszczkowych plus ekstrakt z płatków róży (nawilża i wygładza skórę oraz wzmacnia barierę lipidową naskórka) tworzą wspaniałą maskę dla naszej skory.



Nie wiem jak sprawdzała by się, na skórach bardzo tłustych, trądzikowych - czy byłaby wystarczająco skuteczna. Jeżeli jednak wasza skóra jest sucha, odwodniona, mieszana i wrażliwa - od czasu do czasu płata Wam figle, lub czujecie, że potrzeba jej delikatnego oczyszczenia - to polecam maskę NUXE z czystym sercem.



23 stycznia 2015

Current Beauty Favourites



1. Make Up For Ever, Face&Body Liquide Make Up - podkład, który zawładnął moim makijażem od chwili gdy nałożyłam go na twarz. Na samym początku byłam do niego nastawiona nieco sceptycznie i nawet przez krótką chwilę żałowałam, że kupiłam go bez wcześniejszego prze testowania. Nawet podjęłam decyzję (sama ze sobą;)) że oddam go jak tylko do mnie dojdzie:)
Większość recenzji jakie czytałam w sieci, mówiły o lekkim, praktycznie znikomym kryciu. Jakie było moje zdziwienie gdy nałożyłam podkład na twarz. Być może jest tak, ze to ja się nie znam, ale dla mnie podkład ma dobre średnie krycie. Oczywiści to nie Estee Lauder Double Wear - tego się po nim nie spodziewajmy:) Element, który urzekł mnie najbardziej to niesamowita lekkość produktu. Jest kompletnie niewyczuwalny na twarzy, daje efekt drugiej skóry z pięknym lekko rozświetlonym satynowym wykończeniem. Co najważniejsze, nie wygląda jakbyśmy miały na sobie podkład. Mogę śmiało powiedzieć, że jest to mój ulubiony podkład i na chwilę obecną jest na 1 miejscu mojej podkładowej listy:)

2. Urban Decay, Naked - Chciałam ją mieć od momentu jak tylko weszła na rynek. Długo niedostępna w Polsce. Jak tylko Urban Decay pojawiło się w SEPHORA momentalnie kliknęłam. Nie żałuję zakupy, a tym bardziej pieniędzy na nią wydanych, bo do tanich nie należała. Polecam każdemu kto lubi makijaże neutralnych kolorach.

3. INGLOT, HD Rozświetlający puder sypki - opakowanie, które widzicie na zdjęciu jest puste, a ja już zamówiłam kolejne. Puder ten jest idealny dla dziewczyn z cerą suchą, normalną, delikatnie przetłuszczającą się. Należy jednak ciągle pamiętać, że nie jest to puder, który ma dawać mat na twarzy. Doskonale utrwala makijaż, zostawiając piękne satynowe wykończenie, które pięknie odbija światło i wygładza rysy twarzy. Dla mnie to Photoshop w pudrze:)

4. MAC, Pro Longwear Paint Pot #Quite Natural - moja promocyjna zdobycz. Kupiony na stronie Daouglasa ze zniżką -30%. Miałam kiedyś małą próbkę dwóch kolorów tego produktu i nie polubiłam się z nimi. Być może dlatego, że w opakowaniu zastępczym zmieniły swoją konsystencję i zbyt szybko zaczęły podsychać. Ten jest idealny. Kremowy, doskonale się rozprowadza. Nie roluje się, nie tworzy plam czy smug. Ma matowe wykończenie. Obecnie mój ulubiony produkt gdy chcę zrobić szybki makijaż. Nakładam go syntetycznym pędzlem z Real Techniques zarówno na górną powiekę jak i na dolną linię rzęs i już. Makijaż w odcieniach sepii gotowy:)



16 listopada 2014

Aktualna pielęgnacja twarzy - OCZYSZCZANIE

Należę do grupy osób, które bardzo dużą uwagę przykładają do oczyszczania twarzy. Jestem zdania, że żaden krem ani serum, chociażby kosztowało majątek nie zadziała jeżeli nasza skóra nie będzie dobrze oczyszczona.

Zużyłam dziesiątki produktów przeznaczonych do tego celu i chyba wreszcie znalazłam te, które służą mojej skórze i o nich dzisiaj Wam trochę opowiem.

Nie wyobrażam sobie mycia twarzy bez użycia wody. Chusteczki oczyszczające lub sam płyn micelarny czy mleczko to zdecydowanie nie dla mnie.

Na chwilę obecną w swojej toaletce mam cztery kosmetyki, które bardzo dobrze działają na moją skórę i jestem z nich na tyle zadowolona, że z chęcią sięgnę po kolejne opakowania:)


1. Clarins, Pure Melt Cleansing Gel with Marula Oil

Używam go podczas porannego oczyszczania twarzy. Sprawdza się doskonale. Ma typową żelową konsystencję jednak podczas kontaktu ze skórą zmienia się w olejek. Jest bardzo delikatny, pozostawia skórę miękką i delikatną w dotyku a jednocześnie bardzo dobrze oczyszczoną. Zawiera w swoim składzie olej Marula, który łagodzi podrażnienia, przywraca skórze komfort oraz chroni film hydrolipidowy.  Do kupienia TU

2. Olej kokosowy

Klasyk. Chyba każdy zna i wie jakie wspaniałe właściwości ma dla naszej skóry. Używam go do demakijażu twarzy. Radzi sobie z tym doskonale. Nie podrażnia, nie zapycha. Ogólnie same ochy i achy:)




  3. Bioderma, Sensibio H2O (płyn micelarny)

Wcześniej używałam go do demakijażu oczu. W chwili obecnej używam go po olejku kokosowym aby pozbyć się tłustego filmu i jeszcze raz oczyścić twarz. Nie podrażnia zarówno twarzy jak i oczu. Zmywa makijaż bardzo dobrze. Kolejny klasyk i KWC:)











4. Ole Henriksen, Pure Truth Melting Cleanser

Moje stosunkowo niedawne odkrycie. Uwielbiam go i na 100% kupię kolejne opakowania. Doskonały produkt, który służy mi do ostatniego etapu oczyszczania twarzy wieczorem. Taki oczyszczania "skóry dla skóry", delikatnego masażu. Ma konsystencję żelu który podobnie jak Clarins w kontakcie ze skórą zmienia się w olejek. Oczyszcza twarz, pozostawiając ją delikatną i miękką w dotyku. Ma bardzo przyjemny pomarańczowy zapach. Nie podrażnia nie zapycha. Z pośród wszystkich kosmetyków do oczyszczania twarzy jakie dotychczas używałam on jeden jest dla mnie idealny. Myślę, że zasługuje na osobny post, który niedługo się pojawi:) Do kupienia TU oraz TU

5. Ręcznik flanelowy

Moczę go w ciepłej wodzie i zmywam nim zarówno olej kokosowy jak i olejek z Clarins i Ole Henriksen. Pomaga dodatkowo delikatnie złuszczyć na skórek. Bardzo polecam, tylko pamiętajcie aby nie trzeć nim naszej twarzy jakby to była deska do wypolerowania. To nie szlifierka i możecie zrobić sobie nim krzywdę jeżeli przesadzicie z siłą:) Wystarczy delikatnie przetrzeć nim twarz i będzie OK:)

I to tyle, to moje obecne HITY w strefie oczyszczania twarzy. Każdy z nich mogę Wam polecić z czystym sumieniem.

Jakie są wasze ulubione kosmetyki do demakijażu i oczyszczania twarzy?? 

10 kwietnia 2014

Gliną w twarz...;)

Dzisiejszy post chciałabym poświęcić glinką, a dokładnie maseczką do twarzy na bazie glinek:) W swoim zbiorze kosmetycznym mam ich trzy - wszystkie bardzo lubię i uważam, że zasługują na uwagę:)

1. CATTIER, Glinka zielona w paście


Glinka ta pochodzi ze skał krzemionkowo - aluminiowych. Zawiera ponad 20 różnych minerałów i pierwiastków, które są bardzo istotne dla naszego organizmu. Glinka zielona ma wspaniałe właściwości dezynfekujące, absorpcyjne oraz gojące. Głównie przeznaczona jest dla cer problematycznych, z trądzikiem młodzieńczym i różnego pochodzenia wypryskami.

Producent zaleca stosować ją 1-3 razy w tygodniu. Pozostawić na twarzy 10-20 minut, następnie zmyć ciepłą wodą. Co najważniejsze nie należy dopuszczać do wyschnięcia.

To co polubiłam w tej masce to przede wszystkim wygoda w użyciu. Kosmetyk jest konsystencji gęstej pasty i bardzo dobrze rozprowadza się na skórze. Polecam nakładać ją grubą warstwą i faktycznie nie lekceważyć zaleceń producenta w przypadku wysychania. Co kilka minut zwilżać ją wodą termalną lub hydrolatem, bo możemy nabawić się podrażnienia skóry. Z działania maseczki również jestem zadowolona. Spełnia swoje zadanie. Bardzo dobrze oczyszcza, łagodzi wszelkie zmiany, które już mamy na naszej twarzy. Muszę jednak zaznaczyć, iż nie mam dużych problemów skórnych, więc nie wiem jak sprawdziłaby się przy cerze bardzo problematycznej. Jednak nie zmienia to faktu, iż jest świetnym kosmetykiem i mogę Wam ją szczerze polecić.

Swoją kupiłam na stronie doz.pl - za 100 g zapłaciłam 19.29 zł.


2. CATTIER, Glinka żółta - maseczka z oczarem wirginijskim


Maseczka ta polecana jest do cery normalnej, suchej, wrażliwej oraz z popękanymi naczynkami. Ekstrakt z oczaru działa przeciwzapalnie, odświeżająco, bakteriobójczo oraz przeciwkrwotocznie. Cechą charakterystyczną glinki żółtej jest wyższa zawartość żelaza.

Głównym zadaniem maseczki jest łagodne oczyszczenie twarzy, obkurczenie i uszczelnienie naczyń krwionośnych. Dodatkowo ma lekko napinać naszą skórę.

Glinkę nakładam podobnie jak tą zieloną i również - tak jak zaleca producent - nie dopuszczam do wyschnięcia na twarzy. Produkt faktycznie oczyszcza skórę. Zaskórniki na nosie stają się mniej widoczne. Jeżeli chodzi o uszczelnianie naczyń krwionośnych to elementem zauważalnym natychmiast po zmyciu maski, jest złagodzony rumień na policzkach oraz wszelkie pozostałe zaczerwienienia. Skóra jest bardzo miękka i miła w dotyku oraz zdecydowanie bardziej sprężysta.

Po kosmetyk ten sięgam głównie wtedy, gdy widzę że moja twarz jest zmęczona, lekko szarawa i podrażniona. Maseczka z glinki żółtej przynosi jej natychmiastowe ukojenie i dodaje energii.

Podobnie jak w przypadku glinki zielonej tą również kupiłam na doz.pl - 100 ml w cenie 28.19 zł


3. GLINKA GHASSOUL


Tę glinkę mam najdłużej w swoich zbiorach i to od niej zaczęła się ta cała mania maseczek z glinkami:)

Glinka GHASSOUL oczyszcza skórę, redukuje suchość, poprawia wygląd i zwiększa elastyczność skóry. Przeznaczona jest dla cery zmęczonej, pozbawionej jędrności, zanieczyszczonej, trądzikowej. Glinka doskonale oczyszcza pory i złuszcza obumarły naskórek. Nie wydaje mi się, aby działała tak pobudzająco na moją skórę jak glinka żółta. Po GHASSOUL sięgam wtedy kiedy moja skóra zaczyna wariować. Gdy jakiś kosmetyk ją zapchał lub uczulił. W tym przypadku sprawdza się wzorowo i praktycznie natychmiast poprawia wygląd cery.

Jedyną znaczącą różnicą pomiędzy nią a dwoma wspomnianymi wcześniej jest to, iż tę trzeba rozrobić z przegotowaną wodą/hydrolatem ponieważ jest ona w proszku. Konsystencja jaką musimy otrzymać to oczywiście gęsta pasta. Ja swoją maseczkę z glinki GHASSOUL wzbogacam kilkoma kroplami olejku arganowego, lub w sytuacji podbramkowej - olejkiem tamanu.

Glinkę tę możecie dostać na stronie ecospa.pl lub w każdej drogerii internetowej, która w swoim asortymencie ma naturalne kosmetyki.

 ___________________________________________________________________________________

To o czym należy pamiętać, to to iż żadna z tych masek nie zdziała cudów po pierwszym użyciu. Efekty oczywiście są widoczne, ale najważniejsza jest systematyczność. Maseczki z glinek używam dwa razy w tygodniu. Glinkę zieloną na przemian z GHASSOUL, natomiast żółta to mój stały punkt.

Jeżeli jesteście zainteresowane jakich innych masek używam dajcie znać w komentarzach a taki post się pojawi.

Pozdrawiam Was serdecznie:)

Dorota

21 lutego 2014

Forever Young - Serum z czystym kwasem hialuronowym

Jako posiadaczka cery suchej uwielbiam kosmetyki z kwasem hialuronowym. Ponieważ kwas ten jest naturalnym składnikiem występującym w tkankach naszej skóry, jego utrata powoduje brak zdolności wiązania przez nią wody. To dlatego bardzo często możemy przeczytać, że skóra sucha starzeje się szybciej. Jednak nie zmienia to faktu, że kwas ten będzie służył każdemu rodzajowi skóry.

Ja zaprzyjaźniłam się z nim już na stałe. W przeszłości stosowałam wiele kosmetyków z tym składnikiem. Zamawiałam go również w czystej postaci ze strony BU czy e-naturalne. Mieszałam z kremem i nakładałam na twarz. Jednak ciągle towarzyszyło mi lekkie uczucie ściągnięcia zaraz po nałożeniu czy to mieszanki czy samego kwasu. Przyznam się Wam szczerze, że był moment iż rezygnowałam z tego kroku właśnie przez ten dyskomfort. Wszystko zmieniło się gdy odkryłam serum z kwasem hialuronowym z Forever Young.

To właśnie o nim będzie dzisiejszy post. Prawdę mówiąc mogłabym napisać tylko jedno: DOSKONAŁY kosmetyk. Mój MUST HAVE. Jednak przybliżę Wam go nieco bardziej:)



OPAKOWANIE: rewelacyjne, typu air less. Przeźroczyste, dzięki czemu widzimi ile kosmetyku nam jeszcze pozostało.

POJEMNOŚĆ: 33 ml

CENA: 38,90 zł

SKŁAD: doskonały:) KLIK

Kwas Hialuronowy (z połączenia Wody, Wody Różanej I Sodium Hyaluronate), Gluconolactone i Sodium Benzoate (organicznie zatwierdzony naturalny konserwant). - See more at: http://www.forever-young.pl/100-czysty-kwas-hialuronowy-serum-wygadza-i-wypenia-33ml-145-p.asp#sthash.TpjxmWQI.dpuf
Na temat tego serum jak i serum z 10% zawartością witaminy C robiłam filmik na YT. Jeżeli macie ochotę zerknąć to zapraszam:)



Serum z kwasem hialuronowym doskonale nawilża oraz napina skórę. Ujędrnia ją, łagodzi rumień oraz wszelkie podrażnienia. Moja skóra je uwielbia i tak naprawdę odczuwa jego brak zaraz po odstawieniu. Ponieważ serum skończyło mi się kilka dni temu zauważam widoczne zmniejszenie stopnia nawilżenia skóry. Mogę śmiało powiedzieć, że dzięki temu kosmetykowi moja skóra z ekstremalnie suchej stała się normalną w stronę suchej. Bywa odwodniona i lekko przesuszona ale sporadycznie. Nie jest to zdecydowanie stan trwały. Lepiej się regeneruje. Jest to jeden z tych kosmetyków, którego efekty widać już po kilku dniach stosowania. Namawiam każdego kto chciałby na stałe włączyć do swojej pielęgnacji kwas hialuronowy. Nie tylko daje kopa naszej skórze, ale również pomaga substancją aktywnym zawartym w kremie dotrzeć do głębszych warstw naskórka.

Serum stosuję co noc przed nałożeniem kremu na noc. Jeżeli czuję w ciągu dnia, że twarz mnie piecze bądź jest bardziej niż zwykle napięta. Na noc nakładam serum a następnie olejek arganowy lub z pestek moreli.

Naprawdę jestem niesamowicie zadowolona z działania tego kosmetyku. Jest niedrogi, ma doskonały skład i widać, że naprawdę działa - a to zdarza się naprawdę rzadko w moim przypadku. Dlatego tak często zmieniam kremy do twarzy ciągle szukając tego idealnego. Poszukiwaniu serum uważam za zamknięte i jak tylko skończę pisać post składam zamówienie na stronie Forever Young na kolejną buteleczkę (może dwie, aby mieć zapas:))

Polecam, polecam i jeszcze raz polecam. Doskonały kosmetyk:):)




Serum dostałam dzięki uprzejmości firmy Forever Young, jednak w żaden sposób nie wpłynęło to na moje odczucia względem tego kosmetyku. Zawsze polecam Wam produkty, które sprawdziły się u mnie w 100%.



Kwas Hialuronowy (z połączenia Wody, Wody Różanej I Sodium Hyaluronate), Gluconolactone i Sodium Benzoate (organicznie zatwierdzony naturalny konserwant). - See more at: http://www.forever-young.pl/100-czysty-kwas-hialuronowy-serum-wygadza-i-wypenia-33ml-145-p.asp#sthash.TpjxmWQI.dpuf
Kwas Hialuronowy (z połączenia Wody, Wody Różanej I Sodium Hyaluronate), Gluconolactone i Sodium Benzoate (organicznie zatwierdzony naturalny konserwant). - See more at: http://www.forever-young.pl/100-czysty-kwas-hialuronowy-serum-wygadza-i-wypenia-33ml-145-p.asp#sthash.TpjxmWQI.dpuf

7 stycznia 2014

My Payot - tonik złszczający

Tonizowanie swojej twarzy zawsze uważała za zbędny etap w procesie pielęgnacji. Wydawało mi się to kompletnie niepotrzebne. Odkąd zmieniłam swoje przyzwyczajenia widzę ile traciłam.

Moją uwagę na toniki, a dokładnie ich wersję złuszczającą, zwróciła Caroline Hirons. Swoją drogą od momentu odkrycia jej bloga zaczęłam mieć lekkiego bzika na punkcie pielęgnacji.

W Polsce jednym z najbardziej popularnych toników złuszczających jest Clinique z ich serii 3 kroków. Przyznam się szczerze, że o innych nie słyszałam. Gdzieś tam kiedyś obiło mi się o uszy że Clarins również ma w swojej ofercie tego typu specyfik - polecany zresztą przez Caroline.

Na firmę PAYOT trafiłam przez przypadek przeglądając strony sklepów internetowych. Natknęłam się tam na serię My Payot - a w niej na tonik rozświetlająco-złuszczający. Ponieważ nie chciałam zaczynać złuszczania mojej twarzy silnymi tonikami - najzwyczajniej w świecie bałam się jak będzie reagować moja skóra - zdecydowałam się właśnie na ten. Wydawał mi się dość delikatny w działaniu, powiedzmy - poczułam zaufanie do marki:)

Na sam początek chciałabym przybliżyć Wam nieco historię powstania firmy. Wydaje mi się bardzo interesująca. Zresztą firma PAYOT nie jest zbyt popularna w Polsce.

Założycielem marki PAYOT była Nadia Payot. Była jedną z pierwszych kobiet lekarzy, które ukończyły Szkołę Medyczną w Lozannie. W roku 1917 podczas pobytu w Nowym Jorku Nadia Payot poznała pierwsze instytuty urody i zawarła znajomość z Anną Pavlovą - słynną rosyjską baleriną. Znajomość ta zmieniła całe jej życie. Nadia opracowała filozofię pielęgnacji urody opartą na ruchu, gimnastyce mięśni twarzy oraz podstawowych produktach do pielęgnacji skóry. W swojej własnej kuchni stworzyła pierwsze produkty - preparat oczyszczający Golden Rays oraz kremy Creme N 1 oraz Creme N 2. W roku 1925 dr Payot otworzyła swój pierwszy instytut urody w Paryżu. Z czasem rozszerzyła gamę produktów przeznaczoną do każdego typu skóry.

Główną filozofią Nadii Payot była tzw. gimnastyka twarzy. Jej główne motto w zakresie pielęgnacji urody brzmiało: oczyszczaj, odżywiaj i pobudzaj. W roku 1947 otworzyła pierwszą szkołę kosmetologii, w której uczyła swojej metody. Stałą się powszechnie znana dzięki precyzyjnym zaleceniom, technice masażu oraz udoskonaleniu koncepcji swojego słynnego "Zabiegu pielęgnacyjnego opartego na 42 gestach".  Informacje dotyczące zarówno masażu twarzy jak i szerszej historii marki znajdziecie TU.

Produkty z linii My Payot dodają skórze witalności w okresach zwiększonego stresu i zmęczenia. Składniki takie jak: jagody Goji i Acai zapewniają skórze odnowę i doskonale ją odżywiają. Ponadto działają energetyzująco, rozświetlająco i nawilżająco.

W skład linii wchodzą:
1. My Payot REGARD klik
2. My Payot MASQUE klik
3. My Payot JOUR klik
4. My Payot FLUID klik
5. My Payot NUIT klik
6. My Payot TONIQUE klik




My Payot TONIQUE zawiera wyciąg z ananasa który delikatnie usuwa zanieczyszczenia oraz martwy naskórek. To co najbardziej urzekło mnie w tym kosmetyku to jego delikatność. Nie podrażnia naczynek, nie powoduje nadreaktywności rumienia. Jest delikatny a przy tym niesamowicie skuteczny. Już po kilku dniach zauważyłam ogromne rozświetlenie skóry twarzy, a z czasem zmniejszenie się ilości suchych skórek. Żaden peeling - czy to enzymatyczny czy mechaniczny - nie poradziły sobie z tym problemem tak szybko. Co najważniejsze efekt jest długotrwały. Nie znika po kilku dniach.

Tonik doskonale przygotowuje skórę do dalszych etapów pielęgnacji. Podczas używania odczuwamy lekkie mrowienie skóry, jednak mija ono po ok. 1 min. Skóra jest gładka, promienna bez przesuszeń. Zużyłam już dwa opakowania toniku i na chwilę obecną nie zamierzam się z nim rozstać. Jeżeli ktoś z Was szuka delikatnego toniku złuszczającego, a boi się zainwestować w coś silniejszego, mogę go Wam polecić z czystym sumieniem.

Opakowanie: 200 ml
Cena: 45 - 60 zł
Dostępność: SuperPharm, apteki oraz drogerie internetowe, dobrze zaopatrzone apteki stacjonarne.

Jak już wcześniej wspomniałam kosmetyki PAYOT nie są zbyt popularne w Polsce, a szkoda. Uważam, że są świetnej jakości. Ja na swojej liście mam już kilka produktów które niedługo zasilą moje szeregi:):)




Informacje dotyczące historii firmy PAYOT zaczerpnęłam ze strony internetowej marki KLIK